Reklama

Hospicjum – Dom Nadziei (cz. 2)

2018-12-12 07:49


Edycja zamojsko-lubaczowska 50/2018, str. II

Ks. Krzysztof Hawro
Nowa część zostanie połączona z istniejącym budynkiem hospicjum

Na terenie XIX-wiecznego zespołu parkowo-pałacowego w Łabuńkach znajduje się hospicjum Santa Galla. W tym roku mija 20 lat funkcjonowania tej placówki. Z dyrektorem hospicjum ks. Michałem Przybyszem rozmawiają Joanna Suszko i ks. Krzysztof Hawro

Joanna Suszko: – Jeśli chodzi o wspomnianą już akcyjność, to na jakie akcje Ksiądz chciałby zwrócić naszą uwagę?

Ks. Michał Przybysz: – Mamy dwie główne akcje. Pierwsza to kampania „Hospicjum to też życie”, w ramach której prowadzimy w szkołach spotkania edukacyjne i informacyjne. Hospicjum prowadzi też różne zbiórki, m.in. rozprowadzamy gadżety, np. długopisy, które dzieci kupują jako cegiełkę. Druga, większa kampania, to Pola Nadziei. Zaczynamy ją w październiku od wysadzenia cebulek żonkilowych i kontynuujemy wiosną, kiedy już kwitną. Prowadzimy przy tym przeróżne zbiórki, głównie w parafiach w powiecie zamojskim, ale też w powiatach hrubieszowskim, tomaszowskim i biłgorajskim. Mamy też wiele mniejszych inicjatyw. Czasami ktoś organizuje dla nas zbiórkę w szkole, np. w tłusty czwartek jest akcja „Pączek dla hospicjum”. Sporo jest takich akcji, wymieniam te dwie największe, bo są wiodące.

J.S.: – Jeśli ktoś chciałby wesprzeć hospicjum i taką akcję zorganizować w swoim środowisku, to powinien ten pomysł skonsultować z hospicjum?

– Oczywiście, musimy o tym wiedzieć. Zdarzają się pytania o potwierdzenie, czy jakaś akcja jest rzeczywiście organizowana na rzecz hospicjum, czy ktoś sobie jej nie wymyślił, czy nie próbuje oszukać. Dobrze by było, żebyśmy wiedzieli o takich akcjach. I wiele osób czy instytucji informuje nas, że chcą przeprowadzić jakąś akcję. Dużą akcją jest zbieranie plastikowych nakrętek. Głównie są one zbierane w szkołach i przynosi to dobre efekty, bo rocznie gromadzimy ok. 20 ton takich nakrętek, a pieniądze pozyskane z tej akcji przeznaczamy nie tylko na utrzymanie hospicjum, ale także na sprzęt medyczny. Kupujemy m.in. łóżka, szafki, koncentratory tlenu, słowem to, co jest aktualnie potrzebne.

J.S.: – Wiadomo, że potrzeby finansowe są ogromne, szczególnie jeśli chodzi o opiekę nad podopiecznymi i wyposażenie. A w tej chwili dodatkowo prowadzona jest jeszcze rozbudowa hospicjum.

– Rozbudowę zaczęliśmy w tym roku, bo 14 miejsc, którymi w tej chwili dysponujemy, to za mało. Tworzą się kolejki. Myślę, że ta rozbudowa to piękny dar na 20-lecie hospicjum. Dzięki temu będzie więcej miejsc dla chorych, podniesie się standard opieki i polepszą warunki pracy dla personelu, będzie też miejsce na inne potrzebne pomieszczenia.

J.S.: – Ilu chorych hospicjum będzie mogło przyjąć po rozbudowie?

– Myślę, że spokojnie 20 osób. Ale zawsze można też dostawić łóżko i tymczasowo przyjąć na przykład 22 chorych. Patrząc na minione 20 lat uważam, że to będzie wystarczająca liczba, aby zapewnić opiekę tym, którzy się do nas zgłaszają.

J.S.: – A kiedy może się skończyć ta rozbudowa? Pewnie wszystko zależy od sytuacji finansowej?


– W tym roku chcemy zamknąć stan surowy. Jesteśmy dobrej myśli, bo już jest zrobiony strop nad parterem i stawiamy ściany działowe na poddaszu. W tym roku jeszcze zrobimy dach, a na wiosnę w przyszłym roku będziemy kontynuować prace wykończeniowe. Może na jesień 2019 r. uda się zrobić chociaż dół, gdzie będą sale dla pacjentów.
Ks. Krzysztof Hawro: – W kilku miejscach w Zamościu widziałem puszki, do których zbierano ofiary na hospicjum. Czy są jeszcze inne możliwości wsparcia hospicjum? – Od kilku lat zbieramy 1 proc. od podatku. Informacje, jak tego dokonać, są na naszej stronie internetowej. Właściwie już od lutego prowadzimy taką akcję – są bilbordy na mieście, w parafiach rozprowadzamy ulotki, a w gazetach lokalnych podajemy informację o możliwości przekazania na hospicjum 1 proc. od podatku. Ta dość duża akcja przynosi dobre efekty. Prowadzimy też zbiórki, głównie w parafiach. Jest bardzo pozytywny odzew, ludzie wspierają nasze dzieło, a księża proboszczowie przyjmują je serdecznie. To też jest dla nas duża pomoc. Są też wpłaty od osób indywidualnych. Niektóre firmy podarowały nam część materiałów, co pozwoliło nam sporo zaoszczędzić i myślę, że wspólnie to dzieło w miarę szybko skończymy.

J.S.: – Na terenie hospicjum jest też dom rekolekcyjny. Jak obecność tego domu wiąże się z funkcjonowaniem hospicjum?

– Działalność hospicyjna jest wpisana w naszą codzienność, więc nikogo nie dziwi, że przyjeżdżają do domu rekolekcyjnego ludzie, rodziny z dziećmi, różne grupy. Myślę, że udało nam się wpisać działalność hospicjum w ludzką mentalność.

cdn

Tagi:
hospicjum

Przyjaciele wałbrzyskiego Hospicjum

2019-03-20 09:26

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 12/2019, str. I

Ryszard Wyszyński
Sprzedaż pączków prowadzili wolontariusze, a wśród nich kapelan hospicjum ks. Marcin Banaczyk

Rośnie grono przyjaciół wałbrzyskiego hospicjum stacjonarnego. W niedzielę 3 marca przed kościołem pw. św. Józefa Robotnika przy ulicy Wrocławskiej oraz kościołem pw. Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Kard. Stefana Wyszyńskiego przeprowadzona została charytatywna akcja sprzedaży pączków, z której cały dochód przeznaczony został na wsparcie działalności wałbrzyskiego hospicjum. Do kupowania świeżutkich pączków zachęcali wolontariusze hospicjum, którym z tej sprzedaży udało się zebrać łącznie w obu parafiach 4 tys. zł. – Akcję zapoczątkował ks. proboszcz Witold Baczyński z kościoła św. Józefa Robotnika, który w parafii rozpoczął ją przed dwoma laty. Jej dobry wynik sprawił, że postanowił ją powtarzać odtąd co roku, zawsze w niedzielę zaraz po tłustym czwartku – mówi Renata Wierzbicka, prezes wałbrzyskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej prowadzącego Hospicjum Stacjonarne im. Jana Pawła II. W tym roku do akcji dzięki wielkiej życzliwości proboszcza ks. prał. Krzysztofa Moszumańskiego oraz kapelana hospicjum ks. Marcina Banaczyka dołączyła także parafia pw. Niepokalanego Poczęcia NMP, na terenie której jest hospicjum stacjonarne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zabawa w Kościół

2019-03-20 09:25

Bp Andrzej Przybylski
Niedziela Ogólnopolska 12/2019, str. 30

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

Wstyd się przyznać, ale w młodości nie byłem ministrantem. Kiedy wstąpiłem do seminarium, musiałem więc szybko nadrobić tę lukę. Na szczęście wykłady z liturgiki czy asysty seminaryjne bardzo mi w tym pomogły. Jednak nie tylko one nauczyły mnie, czym tak naprawdę jest święta liturgia. Dobrze zapamiętałem jedną z pierwszych posług, w której byłem odpowiedzialny za przygotowanie okadzeń. Niestety, nie zdążyłem rozpalić węgielków na czas i kiedy zbliżała się chwila wyjścia z kadzielnicą, pomyślałem sobie naiwnie i przewrotnie, że wyjdę z nierozpalonymi węgielkami, celebrans zasypie je kadzidłem, a nikt specjalnie nie zauważy, że i tak nie ma z tego dymu. Jak pomyślałem, tak zrobiłem, żeby tylko ratować swoją głowę. Pobożny ksiądz nabierał już na małą łyżeczkę kadzidła, ale nagle zobaczył zupełnie czarne węgle w kadzielnicy. Spojrzał na mnie z uśmiechem i bez złości, życzliwie powiedział: „Idź z tym do zakrystii, nie będziemy oszukiwać Pana Boga, bo Kościół to nie zabawa!”.

Oj, zapamiętałem na całe życie te słowa. Do dziś jestem za nie wdzięczny temu kapłanowi. Zapamiętałem na zawsze, że wszystko, co Kościół czyni w liturgii, podczas Mszy św. i innych nabożeństw to nie jest tylko zabawa w jakieś poruszające znaki, to nie jest ludzki wymysł, żeby ciekawsze były kościelne obrzędy. Każdy znak w liturgii jest urzeczywistnieniem jakichś boskich rzeczywistości. Niedobrze, jeśli my, kapłani, nie podchodzimy do tych znaków i gestów z odpowiednią wiarą i pobożnością, jeśli sumiennie nie wykonujemy wszelkich gestów i czynności danych nam przez Kościół. Podobnie jest z ludźmi świeckimi. To smutne, jeśli nam zobojętniały liturgiczne znaki, postawy i gesty, jeśli bez czci odnosimy się do rzeczy poświęconych i związanych z Panem Bogiem.

Spróbujmy się temu przyjrzeć z uwagą i ożywić na nowo swoją świadomość i wrażliwość wobec rzeczy świętych w Kościele. Brak takiego szacunku nie tylko obraża Pana Boga, ale też sprawia, że coraz częściej obojętnie patrzymy na profanacje świętych znaków naszej wiary, na ich niszczenie i wyśmiewanie. A przecież my, chrześcijanie, nie bawimy się w Kościół i nie udajemy wiary, ale wierzymy głęboko i jesteśmy Kościołem Jezusa Chrystusa.

Bp Andrzej Przybylski
Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowa książka o cmentarzach wyznaniowych

2019-03-26 10:44

ks. Adrian Put

W ostatnich tygodniach ukazała się kolejna książka autorstwa dyrektora Archiwum Diecezjalnego w Zielonej Górze ks. dr. hab. Roberta Kufla pt. „Cmentarze wyznaniowe do 1945 roku w granicach województwa lubuskiego”.

archiwum

To już 9. tom serii zapoczątkowanej kilka lat temu. Do dzisiaj to najobszerniejsze opracowanie przybliżające tematykę dawnych cmentarzy wyznaniowych na terenie naszego województwa. Cztery pierwsze tomy dotyczyły powiatu zielonogórskiego, zaś cztery kolejne obejmowały tematycznie powiat krośnieński.

Obecne wydanie obejmuje miasto i gminę Wschowa w powiecie wschowskim. Książka zawiera opis i fotografie 23 cmentarzy.

Cały artykuł w papierowym wydaniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem