Reklama

4. Zamojski Festiwal Podróży „Eskapady Kresowe”

2018-10-24 10:55

Małgorzata Sobczuk
Edycja zamojsko-lubaczowska 43/2018, str. VII

Archiwum autora
Podróżnicy na dachu Maroka Dżebel Tubka

Po raz czwarty do hetmańskiego grodu przyjechali znani i cenieni podróżnicy, a wraz z nimi ci, którzy uwielbiają słuchać niesamowitych opowieści z krańców świata

Okazją do spotkania był Zamojski Festiwal Podróży Eskapady Kresowe. Przez trzy dni w Centrum Kultury Filmowej „Stylowy” goście prezentowali swoje wyprawy, a publiczność miała niepowtarzalną możliwość ich wysłuchania, zadawania pytań czy zrobienia wspólnego zdjęcia.

Inauguracji wydarzenia dokonał Damian „Wolf Wagabunda” Lemański, który pokazał swój najnowszy film dokumentalny pt. „Restauracja” z samotnej, rowerowej wyprawy do Senegalu.

– Kto mnie śledził w tamtym czasie, to wiedział, że oprócz spełniania własnego marzenia chciałem pomóc komuś innemu w jego marzeniach. Jechałem zbierając pieniądze wraz z fundacją „Usłyszeć Afrykę” na edukację głuchoniemej dziewczynki z Senegalu. Nie chciałem, żeby to było tylko moje egocentryczne marzenie – powiedział Lemański.

Reklama

Damian to zawodowy fotograf i podróżnik z zamiłowania. Odkrywa świat samotnie. Jego pierwsza wielka wyprawa prowadziła z okolic Ziemi Ognistej przez Patagonię, Andy, Amazonię aż do północnego krańca Ameryki Południowej – Wenezueli. Po wyprawie powstał film „181” (tyle trwała samotna eskapada), który był prezentowany na gdyńskich „Kolosach” i w Zamościu.

O poznawaniu „Chile na chwilę” mówił lokalny podróżnik, pochodzący ze Zwierzyńca Marek Marcola. W tegorocznej edycji nie zabrakło też Jacka Wnuka, który razem z dziećmi podróżował w góry Rumunii i Bałkanów. Na dachu Maroka i w piaskach Sahary byli nasi lokalni włóczykije: Janek Cios, Mirosław Kawałko i Jacek Podkościelny. Widzowie mogli posłuchać także wspomnień z ultramaratonu przez Jukon i Alaskę Michała „runDOG’a” Kiełbasińskiego czy autorskiej relacji reporterskiej z polskiej zimowej wyprawy na K2 zaprezentowanej przez Oswalda Rodrigo Pereirę. O swojej wyprawie na drugi co do wielkości szczyt Ziemi i najwyższy szczyt Karakorum w 1996 r. od strony północnej na K2 mówił Ryszard Pawłowski, zdobywca 11 ośmiotysięczników i pięciokrotny zdobywca Mount Everestu. Organizatorami Eskapad Kresowych byli: Zamojskie Towarzystwo Turystyczne oraz CKF „Stylowy”.

W czasie spotkania udało się porozmawiać z Oswaldem Rodrigo Pereirą, dziennikarzem, który relacjonował w TVP to, co działo się podczas polskiej wyprawy na K2 zimą 2018 r. Zanim dotarł do bazy, wcześniej sporo czasu poświęcał na treningi.

Małgorzata Sobczuk: – Jak przygotowywałeś swój organizm na te zmiany? – Miałem dwa miesiące treningów przed wyjazdem do Pakistanu i starałem się połączyć swoje standardowe treningi biegowe z wycieczkami w Tatrach czy w Karkonoszach. Zanim wyleciałem, już byłem aklimatyzowany na 5 tys. metrów wysokości, ale w sztucznych warunkach.

– Jak poradziłeś sobie z falą hejtu tych, którzy podważali Twoje umiejętności i doświadczenie? Kto Ci wtedy pomógł w realizacji obranego zadania?

– Trochę mnie to dotknęło na początku, bo wychodziłem z założenia, że opowiadam o tym, że jadę i o moich przygotowaniach. Pokazałem testy sprawnościowe, że jestem wydolny. Ludzie odczytali to jakbym jechał na wycieczkę.

– Byłeś na miejscu. Widziałeś wiele. Jak czułeś się, jako reporter, będąc z naszymi himalaistami, w drodze na K2?

– To była skomplikowana rola, bo tak naprawdę reporter z założenia powinien być bardzo obiektywny i mówić prawdę. Nie wybielałem obrazu himalaistów, ale starałem się zachować umiar. Nie chciałem robić z tego reality show. Nie byłem rzecznikiem prasowym wyprawy, ale dozowałem informacje, które przekazywałem do Polski, by nie wywoływać niepotrzebnych sensacji.

– #K2 dla Polaków tę wyprawę relacjonowałeś z bliska. My mogliśmy oglądać i śledzić poczynania naszych. Nie udało się. Jaka to była historia?

– Zakończyła się trzecia kwarta. Na razie jest 3: 0 dla K2. Używając tego sportowego porównania uważam, że może być jeszcze czwarta wyprawa, udana. Wiadomo, że są jeszcze inne nacje, które się „czają” na K2 zimą i może się okazać za parę miesięcy, że nie będzie już tam po co jechać. Dla mnie to była historia, gdzie się bardzo dużo rzeczy połączyło. Historie podziałów w bazie i kłótni, ale też historie partnerstwa, uratowania życia ludzkiego. Z pewnością dla mnie była to historia himalaizmu w pigułce. Miałem do czynienia z każdym aspektem tego himalaizmu i smugą jego cienia.

– Jakie emocje towarzyszą, kiedy przebywa się z tymi, którzy mierzą się z tym, co nieosiągalne? Za co cenisz naszych polskich himalaistów, których marzeniem było zdobycie K2 zimą?

– Cenię ich przede wszystkim za upór. Na przykład Krzysztof Wielicki po raz kolejny wybrał się tam, i że my chcemy tam wracać. Dla nas, Polaków, przez różne uwarunkowania historyczne te wyprawy były nieosiągalne. Himalaizm zimowy był zawsze sztuką czekania i cierpienia. Za to cenię chłopaków, których poznałem. Za to, że są szczerymi ludźmi. Spodobało mi się też to, że zawiązaliśmy nić porozumienia i dziś się przyjaźnimy.

Tagi:
podróże podróżnicy

Z Krakowa do Panamy – historie uczestników

2019-01-18 10:33

eko / Kraków (KAI)

Pielgrzymi z Polski, w tym z archidiecezji krakowskiej, docierają już do Panamy. Są wśród nich wspólnoty parafialne, duszpasterstwa akademickie, kapłani oraz członkowie komitetu organizacyjnego ŚDM Kraków 2016. Młodzi, w których duch ŚDM był bardzo żywy od wydarzeń w Krakowie, nie wyobrażali sobie opuszczenia kolejnego spotkania z Ojcem Świętym.

Karolina Zając | Archidiecezja Krakowska

Panama w prezencie

Sylwester Gaik pracował w komitecie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie w sekcji logistyki. Do jego zadań należały m.in. kontakty z poszczególnymi parafiami diecezji, w których przebywać mieli pielgrzymi. Dziś sam jest gościem jednej z panamskich parafii.

- Pamiętam, że kiedy spotkałem uczestników ŚDM, to wszelkie obawy dotyczące strony organizacyjnej uciekły. W powietrzu było gęsto od Ducha Świętego – wspomina Sylwester, który nie planował pielgrzymki do Panamy. Wyjazd otrzymał w urodzinowym prezencie, niecały miesiąc temu. - Moja reakcja na informację o wyjedzie to przede wszystkim szok – przyznaje. Jak sam twierdzi, od czasu ŚDM w Krakowie przyjmował rolę obserwatora, często zastanawiając się jak miewają się ludzie, którzy w Panamie robią to, co on robił w Polsce 2,5 roku wcześniej. - Nie myślałem o sobie jako o uczestniku mających nadejść wydarzeń. Cieszyłem się, że kiedyś mogłem współtworzyć takie dzieło, które dalej trwa w Kościele – podkreśla.

Sylwester dość szybko musiał nadrobić szczepienia i pakowanie, do których inni przygotowali się miesiącami. – Jestem wdzięczny Panu Bogu i ludziom za to, co mi ofiarowali i jakie świadectwo tym uczynkiem dali – wyznaje. Mimo szybkiego przebiegu wydarzeń wie, ze jedzie do Panamy z konkretnym calem. - Chcę przeżyć te Światowe Dni Młodzieży jako pielgrzym, bo bardzo chciałbym zobaczyć, jak to spotkanie wygląda nie „od kuchni". Mam także kilka swoich pytań czy kwestii, które chciałbym rozstrzygnąć. Bardzo chcę pomodlić się za wszystkich moich przyjaciół i znajomych, którzy są ze mną na co dzień, a dzięki którym w ogóle mogę być uczestnikiem bezpośrednim tego wydarzenia.

Podróż przedślubna

Anna Jungiewicz i Sebastian Regulski także silnie angażowali się w przygotowania w Krakowie. Sebastian działał na parafii, gdzie goszczono pielgrzymów z Francji, a Ania troszczyła się m.in. o rejestrację wolontariuszy. W maju staną na ślubnym kobiercu i zamiast dać się pokonać przedślubnej gorączce, są już w Kostaryce jako uczestnicy Dni w Diecezji przed ŚDM. - Z jednej strony wyjazd na ŚDM spowodował kumulację naszych zobowiązań organizacyjnych, a z drugiej strony ufamy, że pozwoli nam odpocząć i skupić się na tym, co ważne. Żeby w tym zabieganiu nie zapomnieć o tym, po co to wszystko. A przecież chodzi o miłość – relacjonuje Sebastian. Jego narzeczona przyznaje, że wyjazd był jej pomysłem: "Chciałam, żebyśmy tym razem oboje wyjechali na drugi koniec świata i doświadczyli różnorodności Kościoła, który mimo to jest jeden, w którym wszyscy są braćmi, dziećmi jednego Ojca". Oboje mają nadzieję, że temat ŚDM w Panamie: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” będzie wskazówką na ich wspólną drogę życia. Jak sami twierdzą, chcą „być otwartymi na Boży plan na wzór Maryi”.

Kapłan – uczestnik

Ksiądz Marcin Filar z Rabki jest kapłanem zaledwie kilka miesięcy. Podczas ŚDM w Krakowie jako kleryk służył na sobotnim czuwaniu na Campus Misericordiae. Wspomina, że czuł się wyróżniony, będąc blisko Ojca Świętego podczas Koronki do Bożego Miłosierdzia i jednocześnie widząc z perspektywy ołtarza tłum zebrany na Brzegach. Sam nie wie, kiedy dokładnie zapadła jego decyzja o wyjeździe. W czasie przygotowań do Panamy był współodpowiedzialny za comiesięczne spotkania „Panamskiej 10”, a na co dzień posługuje w myślenickiej parafii. Większość jego obowiązków to duszpasterstwo młodzieżowe i katecheza młodzieży, ale jak sam podkreśla, „wiekiem wciąż jeszcze zalicza się do grona uczestników ŚDM”.

- Oczekuję spotkania Jezusa Chrystusa w doświadczeniu żywego Kościoła i pojedynczych ludzi, za których już się modlę – mówił kapłan przed wyjazdem. Podczas pierwszych dni pobytu w Ameryce Środkowej błogosławił sakrament małżeństwa Martyny i Jakuba - pary pielgrzymów z archidiecezji krakowskiej. - Dzielą nas tysiące kilometrów, kultura, język, mentalność... ale łączą chrzest i Ewangelia, które pokonują te wszystkie bariery. Ufam, że to będzie czas niezwykłych spotkań – wyraził swoje oczekiwania ks. Marcin, bo jak sam zauważa, „ciągle się uczy - od młodych, o młodych i dla młodych”. - Ufam, że ŚDM w Panamie to taki kolejny ważny krok, w którym Pan Bóg kształtuje mnie na duszpasterza – podsumowuje.

W Światowych Dniach Młodzieży w Panamie uczestniczyć będzie ponad 3 tysiące pielgrzymów z Polski. Najliczniejszą grupą są młodzi właśnie z archidiecezji krakowskiej. W spotkaniu z Papieżem Franciszkiem weźmie udział 602 przedstawicieli młodzieży z Krakowa i okolic.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ewa Kowalewska o waszyngtońskim Marszu dla Życia: tłum radosnych ludzi manifestujących swoje zaangażowanie pro-life

2019-01-18 21:18

pra / Gdańsk (KAI)

„Atmosfera tego marszu jest absolutnie unikalna, wręcz niesamowita. To niezapomniane przeżycie znaleźć się w tłumie tak wielu młodych, radosnych ludzi, manifestujących swoje zaangażowanie w obronie życia” - wspomina Ewa H. Kowalewska. Prezes Human Life International w Polsce w waszyngtońskim Marszu dla Życia uczestniczyła trzykrotnie i - jak mówi - „za każdym razem było to coś niepowtarzalnego”.

dlazycia.info

W dzisiejszym newsletterze Human Life International w Polsce Ewa H. Kowalewska przypomina historię Marszu dla Życia, który w tym roku w Waszyngtonie przejdzie po raz czterdziesty szósty. Odbywa się on w rocznicę niesławnej decyzji Sądu Najwyższego USA w sprawie Roe contra Wade, która w 1973 roku w praktyce zalegalizowała aborcję na życzenie podczas całej ciąży, aż do urodzenia dziecka.

W tym roku Marsz odbywa się pod hasłem „Jedyny w swoim rodzaju od pierwszego dnia: pro-life jest pro-naukowe”. „W ten sposób organizatorzy chcą pokazać, że każda istota ludzka jest unikalna, niepowtarzalna od samego poczęcia oraz połączyć te fakty z rzetelną wiedzą, która zawsze stoi po stronie prawdy i życia” - komentuje Ewa Kowalewska.

Marsz tradycyjnie przejdzie Aleją Konstytucji pod Kapitol oraz gmach Sądu Najwyższego. Zapowiedziano wielu znakomitych gości, w tym abp. Josepha Neumanna przewodniczącego Komitetu ds. Aktywności Pro-life Konferencji Episkopatu USA. Narrację ma prowadzić znany dziennikarz Ben Shapiro.

Z okazji Marszu organizowanych jest wiele wydarzeń towarzyszących. Większość dużych organizacji przygotowuje własne spotkania dla swoich wolontariuszy i pracowników, najczęściej połączone z posiłkiem. Wieczorem poprzedniego dnia odbywa się Msza św. w waszyngtońskiej katedrze, po której wielu młodych pozostaje na całonocnym czuwaniu. „Punktem kulminacyjnym jest jednak uroczysta kolacja po marszu nazywana „Rose Dinner”. W tym roku ma w niej wziąć udział wiceprezydent USA Mike Pence, który od lat jest osobiście związany z ruchem pro-life” - informuje prezes HLI Polska.

Human Life International, najstarsza w USA organizacja pro-life, założona przez benedyktyna o. Paula Marxa w 1974 roku, od początku uczestniczy w Marszu zwartą grupą swoich wolontariuszy i pracowników. „Atmosfera tego marszu jest absolutnie unikalna, wręcz niesamowita. To niezapomniane przeżycie znaleźć się w tłumie tak wielu młodych, radosnych ludzi, manifestujących swoje zaangażowanie w obronie życia” - wspomina Ewa H. Kowalewska. Prezes Human Life International w Polsce w waszyngtońskim Marszu dla Życia uczestniczyła trzykrotnie i - jak mówi - „za każdym razem było to coś niepowtarzalnego”.

„18 stycznia duchowo łączymy się z obrońcami życia z Ameryki! Papież Franciszek ogłosił odpust zupełny pod zwykłymi warunkami dla wszystkich, którzy tego dnia będą się łączyć w modlitwie w intencji obrony życia z uczestnikami Marszu dla Życia w Waszyngtonie - przyłączmy się” - zachęca Ewa Kowalewska.

Waszyngtoński Marsz dla Życia jest największym tego typu wydarzeniem na świecie. Weźmie w nim udział kilkaset tysięcy ludzi, w większości młodych. „Udział w nim robi wielkie wrażenie, bo jest to autentyczna, radosna afirmacja życia” - mówi Ewa Kowalewska. Marsz dla Życia w Waszyngtonie jest ukoronowaniem podobnych akcji pro-life, które w tych dniach odbywają się w ponad osiemdziesięciu amerykańskich miastach.

Prezes HLI Polska zwraca uwagę, że batalia o zaprzestanie aborcji w ostatnich latach w Ameryce nasila się coraz bardziej. „Od ujawnienia handlu organami zabijanych dzieci przez Planned Parenthood, organizację posiadającą najwięcej placówek aborcyjnych w USA, rozgorzała walka o pozbawienie ich funduszy federalnych. Są to duże pieniądze i jest o co walczyć. Zamknięto już ponad 200 placówek aborcyjnych, ale proceder zabijania poczętych dzieci nadal trwa. Wybór prezydenta Trumpa wzmocnił amerykański ruch pro-life, jednak każdy krok w kierunku delegalizacji aborcji wywołuje totalną awanturę, wspieraną głównie przez demokratów” - pisze Kowalewska.

W najnowszym newsletterze HLI Polska zauważono także, że po ostatnich zmianach w amerykańskim Sądzie Najwyższym większość sędziów jest po stronie ochrony życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem