Reklama

Kongres 60 milionów

Stworzeni do wyższych rzeczy

2018-06-06 12:21

Ks. Krzysztof Hawro
Edycja zamojsko-lubaczowska 23/2018, str. I

Ks. Krzysztof Hawro
Eucharystii przewodniczył ks. prał. Zdzisław Ciżmiński

Dla uczczenia 160. rocznicy objawień Matki Bożej w Lourdes, 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę i 50. rocznicy święceń prezbiteratu ks. prał. Zdzisława Ciżmińskiego do bazyliki objawień w Radecznicy przybyli 26 maja Legioniści Maryi z terenu diecezji zamojsko-lubaczowskiej, ale także spoza jej granic. W spotkaniu uczestniczyli kierownicy duchowni Legionu Maryi, na czele z ks. prał. Zdzisławem Ciżmińskim, kierownikiem Komicjum Legionu Maryi diecezji zamojsko-lubaczowskiej.

Pielgrzymka Legionu Maryi do Radecznicy rozpoczęła się w bazylice, gdzie zebranych powitał kustosz sanktuarium i gwardian klasztoru o. Krystian Olszewski. Następnie odśpiewano „Godzinki o św. Antonim”, po czym zebrani wysłuchali referatu wygłoszonego przez s. Elżbietę Borowiec na temat: „Frank Duff – w służbie Bogu i bliźniemu”. Głównym celem referatu było zapoznanie się zebranych z życiem założyciela Legionu Maryi i przygotowanie się do 100. rocznicy powstania stowarzyszenia, która przypadnie w 2021 r.

Kolejnym punktem pielgrzymki była Msza św., której przewodniczył ks. prał. Zdzisław Ciżmiński. Homilię wygłosił niżej podpisany, zwracając szczególną uwagę na owoce 50 lat kapłańskiej pracy Księdza Prałata: – Patrząc na Twoje kapłaństwo, drogi Księże Jubilacie, można powiedzieć, że Chrystusowe błogosławieństwa z Kazania na Górze stały się Twoim szczególnym udziałem. Jak dobrze wiemy, błogosławiony to szczęśliwy – a Ty miałeś i masz szczęście przeżywać swoje kapłaństwo, uczestnicząc w epokowych momentach historii naszej diecezji i naszej Ojczyzny.

Reklama

Na zakończenie Eucharystii głos zabrał ks. prał. Zdzisław Ciżmiński, który podziękował wszystkim za udział w pielgrzymce. Odwołując się do własnych doświadczeń ukazał, jak ważną rolę w życiu chrześcijanina pełni orędownictwo świętych, zwłaszcza św. Antoniego.

W czasie tegorocznej pielgrzymki nie zabrakło modlitw legionowych i nabożeństwa w intencji Ojczyzny oraz życzeń i gratulacji, jakie składano Jubilatowi.

Pielgrzymka Legionu Maryi zgromadziła w Radecznicy ponad 500 osób.

Tagi:
Legion Maryi

Acies Legionu Maryi dekanatu Biłgoraj Północ

2018-04-25 11:32

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 17/2018, str. VI

Joanna Ferens
Zawierzenie Maryi

Kuria Legionu Maryi pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy z dekanatu Biłgoraj Północ obchodziła 14 kwietnia największą coroczną uroczystość czyli Acies. Legioniści spotkali się w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Biłgoraju, aby wspólnie modlić się i zawierzać swoją działalność Matce Bożej.

Spotkanie rozpoczęło się odczytaniem referatu przybliżającego postać sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Następnie przed wystawionym Najświętszym Sakramentem rozważano tajemnice radosne Różańca świętego, zaś później wszyscy obecni w świątyni członkowie Legionu Maryi, podchodząc procesjonalnie do figury Matki Bożej Niepokalanej i do Vexillum, odnawiali swoje legionowe przyrzeczenia słowami: „Jestem całkowicie Twój, moja Królowo i moja Matko i wszystko, co posiadam, jest Twoje”. Po odczytaniu „Syntezy Niepokalanej” rozpoczęła się Msza św. koncelebrowana przez ks. Marka Kuśmierczyka, ks. Józefa Bednarskiego, ks. Adama Czupicha, ks. Tadeusza Bastrzyka i ks. Jerzego Kołtuna, który powitał wszystkich zebranych. – Mam nadzieję, że ta dzisiejsza uroczystość będzie dla nas wszystkich szczególnym akcentem życia, modlitwy i wiary w działalności legionowej, bo gdy jesteśmy w większej grupie to czujemy tę Bożą moc. Jest to dla nas okazja do tego, aby swoją wiarę umocnić i w swoim w sercu potwierdzić, że jest to mój obowiązek, ale i wielki zaszczyt – wskazał.

Iść do Matki

Słowo Boże wygłosił proboszcz parafii pw. św. Kazimierza Królewicza w Radzięcinie ks. Adam Czupich: – Jesteśmy w ciągłej pielgrzymce, w ciągłej drodze do domu Ojca i jednocześnie musimy pamiętać, że w tej drodze nie jesteśmy sami, że jest nasza Matka, która nas wspiera. Nie pytajmy się o to, czy trzeba pielgrzymować, czy trzeba podejmować trud, by iść do Matki Bożej, tylko spieszmy! I to spieszmy tak, jak czynili to Apostołowie, gdy udawali się do grobu Pańskiego, gdy usłyszeli, że grób jest pusty i nie ma tam ciała Pana. Oni nie patrzyli jeden na drugiego, tylko jeden wyprzedzał drugiego w pośpiechu, aby jak najszybciej znaleźć się przy grobie. Niech ten duch ochoczy w nas będzie i wzorem anioła Gabriela, który zwiastował Maryi radosną wieść, że zostanie matką Syna Bożego, pospieszajmy do Niej jak najprędzej – zachęcał kaznodzieja.

W skład Kurii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy wchodzi trzynaście prezydiów, m.in. z Biłgoraja, Trzęsin, Bukowej, Goraja, Dąbrowicy, Frampola, Korytkowa Dużego, Radzięcina i Gromady.

Prezydent Kurii Barbara Kowal wyjaśnia, czym jest Acies. – To przygotowywanie sił do dalszej pracy dla Maryi. Przychodzimy, aby się wzmocnić, aby zapewnić Matkę Bożą o naszym oddaniu się Jej na wyłączną służbę, podziękować Jej za miniony rok i poprosić o potrzebne łaski na nowy rok pracy. A jeśli zachodzi taka potrzeba, to i przeprosić za wszelkie niedociągnięcia i upadki. Spotykamy się również, aby się poznać, bo wciąż dołączają do nas nowe osoby. Chcemy ze sobą porozmawiać i podzielić się doświadczeniem w różnych sprawach – wskazała.

Jedność i wspólnota

Znaczenie Acies w działalności Legionu Maryi tłumaczy opiekun duchowy w parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Biłgoraju w Biłgoraju, ks. dziekan Jerzy Kołtun: – To jest bardzo ważne wydarzenie w życiu legionistów, ponieważ pokazuje ich jedność i wspólnotę z innymi legionistami ze wszystkich prezydiów należących do jednej kurii. Jest to okazja do tego, aby się poznać, pokazać, że jesteśmy jedną wielką grupą, rodziną pod macierzyńską opieką i płaszczem Maryi, że jest to grupa osób, którą słychać i widać zarówno w poszczególnych parafiach, jak i wspólnie, właśnie na Acies.

Nieodzowni

Ks. Kołtun wyraził wdzięczność członkom Legionu Maryi za pracę włożoną na rzecz parafii. – Z punktu widzenia proboszcza działalność legionistów jest nieoceniona. Wspierają parafię na wiele sposobów, chociażby codzienną modlitwą różańcową przed wieczorną Mszą św., rozprowadzają prasę katolicką, opłatki i karty wspominkowe i wiele innych różnych prac. W naszej parafii są dwa prezydia, w których działa ponad trzydzieści osób. Z jednej strony gromadzą się na modlitwie, a z drugiej, jako ruch apostolski, pięknie działają przy parafii – stwierdził ks. Kołtun.

Uroczystości zakończyła agape w Szkole Podstawowej nr 1 w Biłgoraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Czy „bomba” wybuchnie w Dublinie?

2018-08-14 11:02

O Światowym Spotkaniu Rodzin z Costanzą Miriano rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 33/2018, str. 12-14

Costanza Miriano pochodzi z Perugii, ale mieszka w Rzymie. Pracuje w telewizji publicznej RAI; najpierw pracowała w dzienniku telewizyjnym „TG3”, a teraz zajmuje się informacją religijną w RAI oraz współpracuje z różnymi czasopismami. Ale – jak podkreśla – jest przede wszystkim żoną i matką czworga dzieci. Jest gorliwą katoliczką i nie ukrywa swoich uczuć religijnych ani w życiu osobistym, ani zawodowym. Należy do Komitetu „Brońmy naszych dzieci”, który organizował we Włoszech manifestacje Dzień Rodziny – „Family Day” . Wśród wielu zajęć Costanza Miriano znajduje jeszcze czas, by po nocach pisać książki, które budzą wiele emocji. Pierwsza, zatytułowana „Sposati e sii sottomessa”, stała się wydarzeniem nie tylko literackim we Włoszech i we wszystkich krajach, gdzie się ukazała. W Polsce nosi tytuł: „Wyjdź za mąż i poddaj się. Ekstremalne przeżycia dla nieustraszonych kobiet” (Wydawnictwo Esprit). Jest to seria oryginalnych, błyskotliwych, ironicznych i rozśmieszających do łez listów, w których Costanza pisze o miłości, małżeństwie i rodzinie. W Hiszpanii feministki i lewicowi politycy nie chcieli dopuścić do dystrybucji tej książki, gdyż – w ich opinii – „broni kobiecego podporządkowania” i jest „podżeganiem do przemocy wobec kobiet”; inni twierdzili, że „narusza konstytucję”. Dyskutowano na jej temat również w parlamencie hiszpańskim i próbowano przekazać sprawę jej publikacji do prokuratury. A przecież tytuł książki to po prostu słowa zaczerpnięte z Listu św. Pawła do Efezjan. Po tak gwałtownych reakcjach na pierwszą książkę autorka zdała sobie sprawę, że trzeba napisać kolejną, aby wyjaśnić kobietom, jak rozmawiać z mężczyznami. I tak powstała książka: „Poślub ją i bądź gotów za nią umrzeć” – w tym przypadku tytuł nawiązuje do innego fragmentu Listu: „A wy, mężowie, kochajcie żony z takim oddaniem, z jakim Chrystus pokochał Kościół. On oddał za niego życie...”. Pomimo ostrej krytyki feministek z różnych środowisk i ataków laickich mediów książki stały się bestsellerami – wydrukowano ok. 100 tys. egzemplarzy każdego z tytułów.
W parny letni ranek spotkałem Costanzę Miriano w rzymskim barze – tematem naszej rozmowy nie były jednak jej książki, ale zbliżające się Światowe Spotkanie Rodzin w Dublinie.

Włodzimierz Rędzioch
Costanza Miriano

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – W dniach 22-26 sierpnia br. odbędzie się IX Światowe Spotkanie Rodzin, tym razem w Dublinie w Irlandii. To ważne wydarzenie dla wszystkich, którym leży na sercu los rodziny we współczesnym świecie...

COSTANZA MIRIANO: – Od 1994 r. co trzy lata odbywają się Spotkania Rodzin, których pomysłodawcą był św. Jan Paweł II – to jedna z wielu proroczych idei Papieża z Polski. To właśnie wtedy ONZ wezwała do obchodzenia Międzynarodowego Roku Rodziny, a Kościół odpowiedział na to wezwanie, organizując Światowe Spotkania Rodzin, aby przedstawić światu swoją wizję rodziny. Oczywiście, nie są to spotkania, podczas których udzielana jest praktyczna pomoc rodzinom czy manifestuje się rodzinom bliskość Kościoła – to robi się (lub powinno się robić) na co dzień w parafiach i innych środowiskach kościelnych. Wynika to również z faktu, że zwykle w spotkaniach tych biorą udział rodziny już zaangażowane w działalność Kościoła i należące do różnych stowarzyszeń i organizacji.

– Jakie jest więc znaczenie Światowych Spotkań Rodzin?

– Moim zdaniem, główny cel tych spotkań jest zasadniczo komunikatywny: mają one być znakiem dla świata, propagowaniem idei dotyczących rodziny przez wypowiedzi wykwalifikowanych prelegentów oraz bogaty program. Oczywiście, media zazwyczaj nagłaśniają tylko niektóre, starannie wybrane słowa papieża. Ale dla milionów rodzin, które śledzą spotkania w domu, mają one wartość proroczego znaku.

– W tym roku jest Pani jednak zaniepokojona zbliżającym się spotkaniem, które odbędzie się w Dublinie. Dlaczego?

– Martwię się, ponieważ wśród prelegentów znalazł się ks. James Martin, jezuita, który będzie miał wykład zatytułowany – cytuję po angielsku – „Showing welcome and respect in our Parishes for «LGBT» People and their Families” (co można przetłumaczyć: „Okazywanie otwarcia i szacunku w naszych parafiach dla osób «LGBT» i ich rodzin”). Ten amerykański jezuita napisał książkę, w której twierdzi, że jeśli ludzie, którzy mają pociąg do osób tej samej płci, są nieszczęśliwi, to jest w tym wina Kościoła. Nie pisze o nadużyciach, których wielu z nich doznało; nie pisze, że akty homoseksualne są głęboko sprzeczne z ludzkim szczęściem, ale pisze o „złym” Kościele.

– Dlaczego uważa Pani, że Kościół nie powinien używać akronimu „LGBT”?

– Należy podkreślić, że akronim „LGBT” został wymyślony przez wojujących homoseksualistów. Ale oznacza to „przylepić etykietkę” człowiekowi w zależności od jego pociągu seksualnego, a to znaczy odebrać mu godność jako osobie, która jest i zawsze będzie czymś więcej niż popędem seksualnym. Człowiek to po prostu osoba i nigdy nie będzie osobą LGBT. Niepokojące jest to, że akronim „LGBT” po raz drugi pojawia się oficjalnie w kościelnym dokumencie.

– A kiedy użyto go po raz pierwszy?

– Po raz pierwszy użyto go na prośbę młodych w czasie opracowywania Dokumentu przygotowawczego Synodu Biskupów o młodzieży. Wydawało mi się to absurdalne, ponieważ ojcowie nie powinni zgadzać się ze wszystkimi szaleństwami swoich dzieci, ale powinni je korygować, aby dobrze wyrosły i były szczęśliwe. Tym razem jednak decyduje się go użyć ksiądz, czyli ktoś, kto powinien dobrze znać stanowisko Kościoła. A przecież Kościół nie jest jego, ale ma on depozyt wiary, który otrzymał i musi przekazać dalej.

– W takim razie – jakie mogą być konsekwencje obecności ks. Martina na Spotkaniu Rodzin w Dublinie?

– Przede wszystkim jest to policzek wymierzony milionom rodzin, które na co dzień zmagają się z wieloma problemami z powodu braku pracy lub wielkiego wysiłku, kiedy jest praca; które muszą stawić czoło ubóstwu czy problemom związanym z posiadaniem dziecka niepełnosprawnego; które walczą, by dochować wierności małżeńskiej, oraz z pokusą, by zrezygnować ze wszystkiego. Te rodziny, gdy wkrótce otworzą gazety, będą czytać tylko o wojowniczym kapłanie. Nic w nich nie będzie o pięknych świadectwach życia rodzinnego, o doświadczeniach pracy z „poranionymi” rodzinami, o całym ogromnym bogactwie mądrości, które Kościół może zaoferować w tej dziedzinie.

– Pani pracuje w mediach i dobrze wie, jak działają. Jak, według Pani, media wykorzystają obecność ks. Martina?

– Wiem dobrze, że kiedy jest jakaś konferencja czy oficjalna inicjatywa, media nigdy nie podają istotnych treści, uważanych za zbyt instytucjonalne i formalne. W żargonie mówimy: „przygotuj jakiś kawałek na marginesie”, czyli napisz coś, co nie dotyczy głównego tematu konferencji, bo to jest uważane za nudne, ale coś intrygującego, co może podnieść choćby minimalnie oglądalność lub zyskać jeszcze jedno kliknięcie „like”. Jest to choroba mediów i trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Jeśli w Dublinie jest ksiądz pro LGBT, to newsem dla gazet będzie on – kapłan, który nie zgadza się z katechizmem (mówi, że prowadzi do samobójstw!), a nie małżeństwo, które np. opowiada, jak wyszło z kryzysu albo jak pozostać razem, oddając serca Chrystusowi, czy jak staje się jednym ciałem, przeżywając tę wielką tajemnicę, o której Jezus mówi w Ewangelii. To samo stało się z papieskim dokumentem „Amoris laetitia” – dla ogromnej większości ludzi dwa paragrafy VIII rozdziału wymazały wszystko inne, bo ludzie, niestety, przestali czytać w całości dokumenty papieskie – listy, adhortacje apostolskie, encykliki.

– Kogo można winić za zaistniałą sytuację?

– Nie wiem. Ale wiem, że dla wielu ludzi ks. Martin nie był osobą mile widzianą i że doszło do „przeciągania liny”, by uniemożliwić zaproszenie go. Nie wiem, kto był zwolennikiem tego zaproszenia, chociaż mogę to sobie wyobrazić. Ale wiem, kto przegrał – straciły rodziny i straci także Kościół, tracąc wiarygodność, bo lobby LGBT nie ma nic wspólnego ze Spotkaniem Rodzin.

– W jaki sposób można pomóc rodzinie, w której jest osoba doświadczająca pociągu płciowego do osób tej samej płci?

– Po pierwsze, nie jest to temat Spotkania Rodzin. Tematem jest rodzina, a więc przede wszystkim relacje kobieta – mężczyzna i wychowanie dzieci. Już to wystarczyłoby jako temat spotkań, wykładów, konferencji i katechez, biorąc pod uwagę powszechny analfabetyzm w tej dziedzinie. A jeśli chcemy zająć się konkretnymi problemami dzieci – bo jeśli mówimy o homoseksualizmie, nie możemy mówić o parach, ale ewentualnie o rodzicach, którzy chcą pomóc swoim dzieciom – dlaczego zajmować się tylko tym problemem? Dlaczego nie pomóc rodzicom z dziećmi w stanie depresji, różnorodnie uzależnionymi (narkotyki, komputer, gry hazardowe itp.), z zaburzeniami odżywiania i ze wszystkimi innymi problemami związanymi z okresem dojrzewania? Ale jeśli naprawdę chcemy zająć się osobami tej samej płci, powinniśmy zaprosić stowarzyszenie „Courage” (www.couragerc.org), którego katolicki apostolat dotyczy tego specyficznego problemu i pomaga odkryć, w jaki sposób ta rana może doprowadzić do spotkania z miłością Bożą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kielce: przygotowania młodzieży na spotkanie z papieżem Franciszkiem w Panamie

2018-08-21 19:31

dziar / Kielce (KAI)

Ok. 50 osób z całej diecezji przygotowuje się w Kielcach podczas regularnych spotkań do wyjazdu do Panamy, aby uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży. Diecezja wspiera zbiórką pieniędzy na wyjazd młodzieży, który odbędzie się w styczniu 2019 roku.


- Młodzi ludzie udają się do Panamy, aby tam reprezentować diecezję kielecką, ożywić i dzielić się swoją wiarą z innymi – mówi ks. Łukasz Zygmunt, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych Diecezji Kieleckiej, odpowiedzialny za organizację wyjazdu.

Przygotowujący się do ŚDM uczestniczą od marca br. w comiesięcznych spotkaniach organizacyjno-modlitewnych, które odbywają się w kościele akademickim w Kielcach.

- Dążymy do tego, aby się zintegrowali i zbudowali wspólnotę, omawiamy sprawy logistyczne związane z wyjazdem, przybliżamy im historię Panamy i oczywiście wspólnie modlimy się w tej intencji – dodaje ks. Łukasz Zygmunt.

Z kolei pomoc finansowa diecezji, to m.in. odpowiedź na apel biskupa Jana Piotrowskiego, który w specjalnym komunikacie zachęcał wiernych, aby pomogli sfinansować kosztowny wyjazd, odpowiadając tym samym na prośbę papieża Franciszka.

Wjazd ze względu na odległość i różne opłaty jest dość kosztowny, to ok. 8 tys. zł od osoby. Wielu młodych ludzi nie będzie w stanie samodzielnie lub ze wsparciem rodziny pokryć jego kosztów. W niektórych parafiach powstał specjalny fundusz wsparcia.

Jak informują organizatorzy – są jeszcze cztery miejsca wolne.

Do wyjazdu zgłosiły się osoby z kilkunastu parafii diecezji, spora grupa jest np. z parafii św. Jana Chrzciciela w Kielcach. Są to ludzie przed 18., ale i po 30 roku życia. Są aktywni w parafiach, należą do wspólnot i ruchów katolickich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem