Reklama

Przysięga terytorialsów w Biłgoraju

2018-05-02 09:46

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 18/2018, str. VI

Joanna Ferens
Błogosławieństwo nowo zaprzysiężonych żołnierzy przez ks. ppłk. Andrzeja Piersiaka

Żołnierze ochotnicy należący do 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej im. majora Hieronima Dekutowskiego ps. Zapora złożyli w Biłgoraju uroczystą przysięgę.

Uroczystości rozpoczęły się Mszą św. sprawowaną w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Biłgoraju, której przewodniczył ks. dziekan Jerzy Kołtun. Powitał on zebranych mówiąc: – Jesteśmy świadkami niezwykłego wydarzenia – przysięgi wojskowej. Bardzo się cieszę, że w naszym kościele te uroczystości rozpoczynają się od Mszy św., że możemy się wspólnie modlić i być świadkami tak podniosłej chwili – wskazał.

Homilię wygłosił kapelan garnizonu Lublin ks. ppłk Andrzej Piersiak, proboszcz parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Lublinie, który wyjaśniał, co to znaczy być żołnierzem z powołania. – W kontekście dzisiejszego wydarzenia myślę, że można powtórzyć za św. Janem Pawłem II: „Bądź żołnierzem naprawdę, nie bądź żołnierzem byle jakim, tylko z nazwy. A być żołnierzem to nająć się na służbę w imię najwyższych wartości, jakimi dla żołnierza są honor, Ojczyzna, naród, który łączy jedna wiara, jeden chrzest i jeden Bóg jako najwyższy prawodawca i Sędzia ludzkich czynów. Nie można być dobrym żołnierzem z przymusu i za karę. Tylko ten, kto wykonuje swoje obowiązki z zaangażowaniem i miłością, jest żołnierzem z powołania, a wypełnianie tego powołania mierzy się gotowością do służby – podkreślił.

Dalsza część wydarzenia miała miejsce przed biłgorajskim ratuszem, gdzie odśpiewano Hymn Narodowy i wciągnięto na maszt biało-czerwoną flagę. Następnie, zgodnie z wojskowym ceremoniałem, żołnierze złożyli przysięgę słowami: „Ja, żołnierz Wojska Polskiego, przysięgam służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, bronić jej niepodległości i granic, stać na straży Konstytucji, strzec honoru żołnierza polskiego, sztandaru wojskowego bronić, za sprawę mojej Ojczyzny w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić. Tak mi dopomóż Bóg!”.

Reklama

Kapitan Damian Stanula, oficer prasowy 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej (2 LBOT) tłumaczy, jak przebiegało szkolenie, które w ostatnich dniach przeszli żołnierze ochotnicy. – Przysięga wojskowa to ukoronowanie intensywnego szkolenia podstawowego, trwającego od 7 kwietnia br. Kandydaci na Terytorialsów pod okiem doświadczonych instruktorów szkolili się na terenie jednostki wojskowej w Zamościu. Poznawali podstawy wyszkolenia indywidualnego żołnierza lekkiej piechoty i zasady zachowania na polu walki. Zdobyli praktyczne umiejętności z zakresu posługiwania się bronią, udzielania pierwszej pomocy, survivalu i topografii. Zainteresowanie piątym rodzajem sił zbrojnych nie słabnie, cały czas zgłaszają się nowi ochotnicy do służby. To dojrzali obywatele, dla których wartości patriotyczne mają duże znaczenie. Obrona terytorialna w naszym województwie liczy już ponad 2300 żołnierzy – wskazał.

Na uroczystości obecny był m.in. podsekretarz stanu z Ministerstwa Obrony Narodowej Marek Łapiński, który podkreślał swoją dumę z nowych żołnierzy. – Zamojszczyzna to region bardzo doświadczony przez historię, wystarczy sięgnąć tylko do czasów II wojny światowej. To region ludzi odważnych, kochających Polskę. Tutaj było widać w sposób szczególny męstwo i heroizm. Dziś w chwalebną służbę Wojska Polskiego wpisują się żołnierze Wojskowej Obrony Terytorialnej. Dziękuję wszystkim młodym ludziom, którzy chcą służyć Ojczyźnie, nie tylko podczas wojny czy zagrożenia zbrojnego, ale także w czasie pokoju podczas klęsk i żywiołów – wskazał Marek Łapiński.

Wicewojewoda lubelski Robert Gmitruczuk dodaje, że Wojska Obrony Terytorialnej są niezwykle istotne w dzisiejszych czasach:

– Te wojska to wspaniały element sił zbrojnych Rzeczypospolitej, szczególnie tutaj, na wschodnich rubieżach. Stosujemy starą zasadę, chcemy pokoju więc musimy być przygotowani na różne ewentualności, a właśnie te wojska są najlepiej obeznane z terenem, na którym służą i stanowią wyjątkowy wkład w rozwój sił zbrojnych naszego kraju. To tutaj, na ziemi biłgorajskiej, w miejscu wielu powstań i bitew, przelanej krwi wielu wyjątkowych bohaterów II wojny światowej bardzo się cieszymy, że ci młodzi ludzie złożyli swoją przysięgę na wierność Polsce – podkreśla.

Szef sztabu 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej ppłk. Daniel Błotko wyjaśniał, dlaczego warto zasilić szeregi terytorialsów. – Terytorialsi to osoby młode, z wykształceniem wyższym lub technicznym, aktywne zawodowo i zaangażowane społecznie. Statystyki pokazują, że średnia wieku to 32 lata, a blisko 30 proc. Terytorialsów nie ma więcej niż 25 lat. Co dziesiąty Tetytorials to kobieta. Najczęściej deklarowanym powodem wstąpienia do WOT jest możliwość zbalansowania życia osobistego, zawodowego i służby dla kraju. Nie bez znaczenia jest fakt odbywania służby blisko miejsca zamieszkania. Dla wielu terytorialna służba wojskowa to szansa na kontynuację rodzinnych tradycji, a także rozwój pasji i zainteresowań – wskazał.

Ponadto wręczono odznaczenia i wyróżnienia wszystkim żołnierzom, którzy podczas szkolenia osiągnęli najlepsze wyniki. Wśród nich była Agnieszka Duda z Lublina, która w rozmowie wyjaśniała, dlaczego zdecydowała się wstąpić do Wojsk Obrony Terytorialnej:

– Moi rodzice od zawsze wpajali mi wspaniałe wartości, nie tylko miłość i szacunek do siebie nawzajem, ale i do naszego kraju. Gdy byłam małą dziewczynką, rodzice kupili płytę gramofonową z pieśniami ułańskimi i tak zaczęła się moja wielka miłość do wojska, do munduru i do Polski, i już wtedy wiedziałam, że to jest moje powołanie. Na co dzień prowadzę własną działalność gospodarczą i wychowują dwuletnią córkę, ale służba w wojsku nie będzie kolidować z pracą zawodową i życiem rodzinnym, gdyż mam ogromne wsparcie w mężu i rodzicach. Chcę w tej służbie się rozwijać, ale dalej myślę o kształceniu się w szkole oficerskiej. Zachęcam wszystkich zainteresowanych tym tematem, gdyż jest to szkoła życia, można się wiele nauczyć, a kobiety stają się silniejsze i dużo bardziej pewne siebie – wskazała.

Przysięga wojskowa była okazją do integracji żołnierzy OT z mieszkańcami Biłgoraja, możliwością zaprezentowania pojazdów i wyposażenia wojskowego 2 LBOT, pokazu sprawności i umiejętności fizycznych żołnierzy, a także rozmowy na temat służby przy wojskowej grochówce.

2. Lubelska Brygada Obrony Terytorialnej im. mjr. Hieronima Dekutowskiego ps. Zapora powstała jako jedna z pierwszych w kraju. W jej skład wchodzi pięć batalionów lekkiej piechoty, dyslokowanych w pięciu rejonach województwa lubelskiego: w Lublinie, Dęblinie, Białej Podlaskiej, Chełmie i Zamościu. Obecnie Wojska Obrony Terytorialnej w woj. lubelskim liczą ponad 2300 żołnierzy i cały czas trwa nabór. Głównym zadaniem 2 LBOT w bieżącym roku jest zakończenie procesu formowania struktur organizacyjnych, rozpoczęcie szkoleń specjalistycznych żołnierzy Terytorialnej Służby Wojskowej oraz osiągnięcie wstępnej zdolności do reagowania kryzysowego w obszarze zagrożeń niemilitarnych. Wojska Obrony Terytorialnej to piąty, obok Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych, rodzaj Sił Zbrojnych RP. Misją WOT jest obrona i wspieranie społeczności lokalnych. Żołnierze WOT są silnie związani z ludnością i rejonem działań, w którym będą zabezpieczać obywateli i infrastrukturę. W czasie wojny będą wspierać wojska operacyjne w strefie bezpośrednich działań bojowych, a poza nią stanowić siłę wiodącą. W czasie pokoju głównym zadaniem WOT będzie przeciwdziałanie skutkom sytuacji kryzysowych i klęsk żywiołowych. Nowy rodzaj Sił Zbrojnych nie zastępuje służb ratowniczych, ale będzie wspierać i uzupełniać ich działania.

Tagi:
wojsko żołnierze przysięga

Rumunia: prezydent Duda z wizytą świąteczną u polskich żołnierzy

2018-12-19 20:35

kos / Warszawa (KAI)

Prezydent Andrzej Duda, szef MON Mariusz Błaszczak i bp Józef Guzdek 19 grudnia odwiedzili żołnierzy Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Rumunii. Biskup polowy poprowadził modlitwę w czasie wojskowej Wigilii i pobłogosławił opłatki podczas spotkania świątecznego z żołnierzami.

Jakub Szymczyk/KPRP

Świąteczne wizyty w kontyngentach wojskowych to już wieloletnia tradycja, jednak w PKW Rumunia Zwierzchnik Sił Zbrojnych był po raz pierwszy. Wizyta w Craiovej, gdzie znajduje się baza polskich żołnierzy rozpoczęła się od Pałacu Constantina Mihaila, miejsca internowania prezydenta Ignacego Mościckiego i naczelnego wodza, marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, którzy ewakuowali się do Rumunii podczas kampanii wrześniowej w 1939 r. Delegacja odwiedziła także cmentarz, gdzie spoczywają polscy uchodźcy z okresu II wojny światowej.

Podczas uroczystego apelu na terenie bazy wojskowej prezydent Andrzej Duda przypomniał, że służba Polaków w Rumunii wynika z zobowiązań które podjęliśmy w ramach NATO. – W Rumunii jesteście polską reprezentacją wspólnego bezpieczeństwa, na którym nam tak bardzo zależy(…) Jestem tu, by wam za tę służbę ogromnie podziękować, jestem tu, by w przeddzień Świąt Bożego Narodzenia podzielić się z wami opłatkiem i przynieść wam – choć na ten moment – ten powiew Polski, naszej ojczyzny – powiedział.

Prezydent poprosił, aby słowa wdzięczności żołnierze skierowali także do swoich rodzin, z którymi będą się kontaktować. – Składając wam życzenia, chcę was prosić, byście osobiście ode mnie przekazali najwyższe wyrazy szacunku i podziękowania oraz najserdeczniejsze życzenia waszym najbliższym, kiedy będziecie z nimi rozmawiali, teraz przed świętami – mówił Andrzej Duda.

W trakcie apelu prezydent, na wniosek ministra Mariusza Błaszczaka, odznaczył siedmiu żołnierzy kontyngentu brązowymi Medalami za Długoletnią Służbę. Jednym z wyróżnionych został kapelan kontyngentu ks. mjr Wojciech Szerszeń. Wręczone zostały także ryngrafy pamiątkowe.

Andrzej Duda przyznał pośmiertnie Order Orła Białego generałowi Józefowi Dowborowi Muśnickiemu – jednemu z dowódców powstania wielkopolskiego, rozpoczętego 27 grudnia 1918 r. Jak podkreślał prezydent, większość z żołnierzy służy w 17. Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej im. gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego w Międzyrzeczu. – Podjąłem decyzję o odznaczeniu waszego patrona pośmiertnie Orderem Orła Białego za Powstanie Wielkopolskie – poinformował Andrzej Duda. – Chwała powstańcom wielkopolskim. Chwała polskim żołnierzom – zakończył prezydent.

Odznaczenie gen. Dowbora-Muśnickiego wpisuje się w cykl Orderów Orła Białego dla postaci zasłużonych dla Polski w stulecie odzyskania niepodległości.

W czasie wojskowej Wigilii odbył się telemost z innymi kontyngentami, podczas którego prezydent złożył życzenia uczestnikom misji zagranicznych. Przy tej okazji dziękował też wojskowym rodzinom. – Bycie żołnierzem to specyficzna decyzja o drodze życia. To wybranie na swoją przyszłość drogi służby dla państwa, dla bliźnich, dla rodaków. Często mówię, że to nie jest tylko indywidualny wybór żołnierza – to de facto droga całej jego rodziny – podkreślał Andrzej Duda. Życzył żołnierzom bezpiecznego powrotu z misji oraz szczęśliwego nowego roku.

Za ofiarną służbę na misjach pokojowych podziękował żołnierzom także minister Mariusz Błaszczak. – Za kilka dni będziemy obchodzić święta Bożego Narodzenia. Żołnierze Polskich Kontyngentów Wojskowych będą je spędzać poza domem. Tym bardziej chcę skierować do Was słowa szacunku za to poświęcenie i służbę naszej Ojczyźnie – powiedział.

Odczytany został fragment Ewangelii o Narodzeniu Pańskim i wezwania modlitwy powszechnej, w intencji żołnierzy, ich rodzin, poległych i zmarłych wojskowych oraz pokoju na świecie. – Sto lat temu, po 123 latach odzyskaliśmy nasz dom. Nasi ojcowie, podobnie jak my dzisiaj, przełamali się opłatkiem, dziękowali Bogu za dar wolności, modlili się za tych, którzy polegli walcząc o ten wielki dar. To nas zobowiązuje, abyśmy tak jak nasi rodacy troszczyli się o wolność, byli na służbie wolności, na służbie Księcia Pokoju – powiedział bp Guzdek.

Ordynariusz Wojska Polskiego podkreślił, że służący na misjach żołnierze to współpracownicy Chrystusa, gdyż niosą pokój i bezpieczeństwo potrzebującym daleko poza granice naszej Ojczyzny. – Niech nowonarodzony Bóg błogosławi wam w służbie pokoju i wspiera wasze rodziny. Niech Was Bóg błogosławi – powiedział bp Guzdek. Życzenia żołnierzom złożyli także bp Mirosław Wola, ewangelicki naczelny kapelan wojskowy oraz ks. płk Aleksy Andriejuk, zastępca prawosławnego ordynariusza wojskowego. Bp Józef Guzdek pobłogosławił opłatki, którymi podzielili się żołnierze.

Obecność polskich żołnierzy w Rumunii to efekt warszawskiego szczytu NATO z lipca 2016 r. Sojusznicy uzgodnili wówczas wydzielenie sił stacjonujących w ramach tzw. Wysuniętej Wzmocnionej Obecności (Enhanced Forward Presence) na północno-wschodniej flance NATO i Dopasowanej Wzmocnionej Obecności (Tailored Forward Presence) na południowo-wschodnich obrzeżach terytorium państw członkowskich.

W Rumunii służy obecnie kontyngent liczący ok. 230 wojskowych, którego trzon stanowią żołnierze 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej z Międzyrzecza. Do głównych zadań PKW należy doskonalenie szkolenia i współdziałania różnych jednostek NATO pod auspicjami Wielonarodowej Dywizji Południowy Wschód.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Duszpasterska wizyta, duszpasterska szansa

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 3/2004

Graziako/Niedziela
Kapłan podąża z wizytą kolędową

Gdy ksiądz chodzi po kolędzie, w pogotowiu jest cały blok albo cała ulica. Kobiety zwalniają się z pracy, aby na czas przygotować stół przykryty obrusem, kropidło, naczynie z wodą święconą, pasyjkę i świece. Dzieciaki na gwałt uzupełniają zeszyty do religii albo gwarem wypełniają klatki schodowe, by co chwilę meldować pod „którym ksiądz jest numerem”. W blokach, w wielkich parafiach wizyta trwa krótko, najwyżej kilka minut. Jedni nie kryją irytacji: Na co komu taka kolęda? Czy coś z niej wynika? Inni bronią księży: przecież parafia liczy 15 tys. osób - musi wystarczyć krótka modlitwa i wymiana kilku zdań. Tak czy owak, nie milkną dyskusje wokół celowości kolędy.

Skąd się wzięła

O chodzących po kolędzie księżach pisał już Mikołaj Rej wkładając w usta wójta krytykę plebana: „... potym bieży po kolędzie / w każdym kącie dzwonić będzie / Więc woła Illuminare / a ty chłopku musisz dare...”. Skąd się jednak wziął zwyczaj duszpasterskich wizyt, trudno ustalić.
W starożytnym Rzymie odwiedzano się w styczniowe kalendy (callandae), zaczynające nowy rok. Wiadomo także, że wyraz „kolęda”, który do Polski dotarł za pośrednictwem Czechów, oznaczał pierwotnie pieśń noworoczną, śpiewaną podczas odwiedzania z tej okazji wiejskich gospodarzy.
Kościół zaadaptował te ludowe zwyczaje, łącząc je z błogosławieństwem domów w uroczystość Trzech Króli. A że nie dałoby się tego dnia odwiedzić wszystkich, wizyta rozłożyła się na czas poświąteczny.
Niemiecka i polska tradycja każe z okazji Trzech Króli napisać poświęconą kredą na drzwiach domów „K+M+B” (lub „C+M+B”) i datę roczną. Litery nie tyle są, jak zazwyczaj się uważa, skrótem od tradycyjnych imion Trzech Króli, lecz od łacińskiego Christus mansionem benedicat (lub polskiego: Chrystus Mieszkanie Błogosławi).
Dziś wizyta duszpasterska to nie tylko błogosławieństwo, ale może przede wszystkim spotkanie duszpasterza z parafianami. Przygotowanie do takiej wizyty powinno przebiegać w dwóch wymiarach: duchowym i zewnętrznym przygotowaniu domu.

... i jak przebiega?

Odwiedziny duszpasterskie mają charakter domowej liturgii. Rozpoczynają się od obrzędu błogosławieństwa rodzin (w czterech wersjach) ze wspólną modlitwą i ewentualnie rozważaniem Słowa Bożego. Niekiedy wizyta rozpoczyna się od zaintonowania kolędy, którą wraz z domownikami (i czasami ministrantami) śpiewa kapłan. Witając się słowami „pokój temu domowi” życzy, aby stale był w tym domu obecny Chrystus, który przychodząc na świat przyniósł ludziom pokój. Po tym pozdrowieniu następuje modlitwa o błogosławieństwo Boże dla całej rodziny i obrzęd błogosławieństwa mieszkania z pokropieniem wszystkich obecnych wodą święconą.
Podczas wizyty powinien być czas na rozmowę duszpasterza z wiernymi, przedstawienie księdzu rodzinnych radości i problemów; jest możność zademonstrowania osiągnięć szkolnych pociech, czy też ich udziału w parafialnych ruchach.
Dziś jednak często dominuje pesymizm. Biedniejemy, wielu traci pracę i stać ich na skromną lub żadną ofiarę. Wstydzimy się tego, bo przecież chcemy złożyć jakiś datek na potrzeby najbliższej nam wspólnoty. Zatem „ ile dać?”, staje się często przedmiotem długich dysput i przysłania zupełnie inne możliwości, jakie stwarzają odwiedziny księdza w naszym domu.
Na ogół nie wiemy też, dlaczego i po co duszpasterze zapisują coś w swoich kartotekach. Czyżby spisywali wysokości ofiar, albo liczyli „pogłowie”? Tymczasem księża tłumaczą, że informacje zebrane podczas kolędy pozwalają na rozeznanie potrzeb danej rodziny, uregulowanie jej spraw dotyczących życia sakramentalnego (np. stwierdzenie pożycia w związku niesakramentalnym).
- Dokładne przestudiowanie kartotek przed kolędą było dla mnie zawsze bardzo cenną sugestią - wyjaśnia ks. Dariusz Gącik, notariusz Kurii diecezjalnej w Kielcach. - Wynikało z nich np., że ktoś z rodziny jest poważnie chory, że jest w niej problem alkoholowy albo, że ludzie żyją bez ślubu. Znając te fakty mogłem odpowiednio przygotować się do rozmowy. I zdarza się, że wizycie duszpasterskiej towarzyszą naprawdę budujące doświadczenia - jej owocem jest np. chrzest dziecka, przystąpienie do sakramentu pokuty po długim okresie przerwy, zawarcie zawiązku małżeńskiego, albo skierowanie do rodziny konkretnej pomocy materialnej. Ogólnie - „powrót do praktyki wiary”, jak mówią księża.
Niekiedy, z myślą o swych następcach, szczególnie w miejskich parafiach, duszpasterze przekazują sobie uwagi zabawne i nietypowe, np. gdzie można liczyć na posiłek. Chociaż, co do posiłku, to w miastach brakuje zupełnie nań czasu - chyba że jest to naprawdę ostatnie mieszkanie w tym dniu.
- Dzień chodzącego z wizytą duszpasterską księdza przedstawia się zazwyczaj tak - wyjaśnia ks. D. Gącik. - Rano katecheza w szkole, powrót na obiad lub nieco później, przejrzenie kartotek i już ok. 15.00 rozpoczynamy wizytę duszpasterską. Kończymy zwykle ok. 21.00 - 21.30. Potem ewentualnie jakaś kolacja i przygotowanie się do katechezy na następny dzień. Czasem przez tydzień zdarzało mi się nie odsuwać zaciągniętych na noc zasłon…

Po co w ogóle takie odwiedziny

W Kodeksie Prawa Kanonicznego odnajdujemy kan. 529 § 1, który mówi: „Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza niepokojach i smutku oraz umacniając ich w Panu, jak również - jeżeli w czymś nie domagają - roztropnie ich korygując”.
Wizyta duszpasterska jest dobrym sposobem realizacji tej „funkcji pasterza”. Ks. D. Gącik przestrzega przed nazywaniem jej kolędą. Bo kolęda dotyczy tylko okresu Bożego Narodzenia i choć jest umocniona w Polsce silną tradycją, nie należy ograniczać możliwości wyboru przez proboszcza innego czasu.
Coraz częściej dzieje się tak w wielkich miejskich parafiach, gdzie wizytę rozpoczyna się na początku Adwentu - np. w kieleckiej parafii św. Maksymiliana. - Siła tradycji jest tak wielka, że ludzie oburzają się na tę praktykę. A nie ma ku temu podstaw - wyjaśnia ks. Gącik, zalecając wyrozumiałość wobec realiów konkretnej parafii. W innych diecezjach spotkać można daleko bardziej nowatorskie praktyki, np. odwiedzanie parafian przez cały rok w dwa wybrane dni tygodnia. Wówczas są to wizyty rzeczywiście długie. Ale u nas… - My pochodzimy z Bielin, Wilkowa, Lisowa - tłumaczą parafianie ze św. Maksymiliana - w naszych wsiach nie rozbierało się choinki, dopóki ksiądz nie przyszedł po kolędzie. To i niełatwo przywyknąć...

Jak to jest w naszej diecezji

Diecezja kielecka ma w zdecydowanej większości charakter rolniczy, gdzie na dobre zakorzenił się obyczaj celebrowania kolędy. Nie ma mowy o krótkich odwiedzinach. Ksiądz musi wysłuchać tego, co ludzie mają mu do powiedzenia, czasem pokosztować ciast upieczonych na tę okazję, „omodlić” nowe domowe sprzęty, skorzystać z transportu organizowanego przez parafian. Pan Stanisław z Morawicy nie wyobraża sobie, żeby ksiądz chodził na piechotę albo jeździł własnym samochodem. - To jedyna okazja, żeby z księdzem bliżej pogadać, poznać go. No i nie wypada - kwituje krótko. - Co ksiądz, to ksiądz.
- Dla mnie kolęda jako ciągłe pogłębianie relacji z parafianami, ma duży sens - wyjaśnia ks. prob. Marian Gawinek. - W takiej parafii jak Stojewsko, ksiądz zna wszystkich i wszyscy znają księdza, więc tym bardziej jest o czym porozmawiać. Odwiedzanie rodzin i domów odbywa się na sposób tradycyjny, w ciągu godziny mniej więcej są to cztery „numery”. Księdza poprzedzają zawsze ministranci, którzy zaśpiewają gospodarzom kolędę. Pan domu czeka przed bramą, zaprasza do wysprzątanego wnętrza. Z księdzem starają się spotkać wszyscy domownicy. Ludzie chcą się wygadać; mówią, że coraz trudniej im o nadzieję, rolnictwo jest bez szans. Ale ostatnio obserwuję, że część młodych zaczyna osiedlać się w rodzinnej parafii, głównie za sprawą dobrze prosperującego zakładu drzewnego.
Jednak i na kieleckiej wsi w tradycję wkraczają realia. - Ja z kolędą chodzę od rana, więc uwijamy się dość szybko - wyjaśnia ks. Jerzy Siemiński, proboszcz z Mieronic k. Wodzisławia. - Dlaczego? To proste. Ludzie nie pracują prawie w 100%, więc można odwiedzać ich od rana. W parafii Mieronice, liczącej ok. 1300 osób, kolęda trwa ok. 15 dni. Chociaż ludzie są ubodzy, to absolutnie nie spotkałem się z mniejszą niż kiedyś serdecznością. Chcą księdza zatrzymać jak najdłużej, wygadać się. Panuje zupełnie wyjątkowa atmosfera - inna, nie naznaczona takim pośpiechem, jak np. wspominam z Kielc czy Pińczowa.
Kolęda, choć nieraz krytykowana za jej formę, jawi się jako szansa i propozycja. Otwarte drzwi domów, tradycja staropolskiej gościnności i wreszcie zaproszenie do rewizyty - bo taki sens ma przecież jakakolwiek wizyta - stwarzają wielkie możliwości. Warto z nich skorzystać.

Wydarzyło się podczas kolędy...

Państwu N. pomyliła się data wizyty księdza, więc na pukanie kapłana otworzył tylko pan domu. Ponieważ zapewniał, że żona za chwilę nadejdzie, a do wizyty są w zasadzie przygotowani - psychicznie i duchowo, ksiądz zgodził się zaczekać i nawet ofiarował swą pomoc w szybkim przygotowaniu ładnie wysprzątanego pokoju. Jakaż była konsternacja pani domu, która na to właśnie nadeszła i stwierdziła, że stół został nakryty... poszewką na kołdrę.

* * *

Gospodarze długo oczekujący swej kolejki włączyli telewizor i zapomnieli go wyłączyć, gdy ksiądz wreszcie nadszedł. Usadowili go w fotelu naprzeciw ekranu, gdzie właśnie trwały wybory Miss Nastolatek, zapewniając, że to będzie najlepsze dla księdza miejsce…

* * *

Zmęczony całodzienną kolędą ksiądz trafił wreszcie na koniec do swych dobrych znajomych i rozluźniony rozpoczął wspólną modlitwę: „A teraz pomódlmy się słowami, którymi Pan Jezus zwrócił się do swego Ojca: Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Rozpoczął się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

2019-01-18 22:02

Kamil Krasowski

W Kościele katolickim rozpoczął się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. W naszej diecezji 18 stycznia zainaugurowało go nabożeństwo ekumeniczne w parafii katedralnej w Gorzowie.

Karolina Krasowska
Nabożeństwo ekumeniczne w kaplicy katedralnej w Gorzowie

Zobacz zdjęcia: Nabożeństwo ekumeniczne w parafii katedralnej w Gorzowie

Modlitwom ekumenicznym w Gorzowie przewodniczył ks. prał. Zbigniew Kobus, proboszcz parafii katedralnej. - Bardzo serdecznie pragnę powitać wszystkich obecnych na naszym nabożeństwie o jedność chrześcijan, którym rozpoczynamy tydzień powszechnej modlitwy w Kościele rzymskokatolickim o jedność wszystkich chrześcijan na całym świecie. Tym nabożeństwem rozpoczynamy także modlitwę naszej diecezji zielonogórsko-gorzowskiej  - powiedział ks. prał Kobus. - Do tej pory gromadziliśmy się rokrocznie w katedrze. Ale cieszę się, że mimo tego bólu, który przeżywamy już od półtorej roku z powodu braku katedry, która jest odbudowywana, remontowana gromadzimy się w tej kaplicy naszej parafii katedralnej. I cieszę się, że do niej przybywacie na modlitwę także w intencji jedności wszystkich chrześcijan. Chociaż na dworze trochę chłodno, ale myślę, że nasze serca rozgrzane są wzajemną życzliwością, powiem więcej - miłością i radością z tego, że razem możemy stawać do wspólnej modlitwy.

W modlitwie uczestniczyli ze strony polskiej: bp Mirosław Wola - proboszcz parafii kościoła ewangelicko-augsburskiego w Gorzowie, ks. Jarosław Szmajda - proboszcz parafii prawosławnej w Gorzowie, pastor Dariusz Chudzik - proboszcz parafii Zboru Kościoła Chrześcijan Baptystów w Gorzowie, ks. Tadeusz Kuźmicki - referent ds. ekumenizmu diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, który przygotował nabożeństwo w Gorzowie, ks. Rafał Mocny - duszpasterz akademicki w Słubicach oraz prof. Paweł Leszczyński - prorektor Akademii im. Jakuba z Paradyża, reprezentant kościoła ewangelicko-augsburskiego. Z kolei stronę niemiecką reprezentowali: superintendent Frank Schürer-Behrmann z Europejskiego Centrum Ekumenicznego we Frankfurcie n. Odrą, pastor dr Justus Werdin z Europejskiego Centrum Ekumenicznego we Frankfurcie n. Odrą oraz superintendent Christoph Bruckhoff z ewangelickiego Kościoła Oderland-Spree.

Tematem tegorocznego Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan są słowa z Księgi Powtórzonego Prawa: "Dąż do sprawiedliwości" (Pwt 16,20), zaś rozważania i modlitwy zostały przygotowane przez chrześcijan z Indonezji.

Homilię wygłosił pastor dr Justus Werdin, który na samym początku wyraził współczucie z powodu śmierci prezydenta Gdańska śp.Pawła Adamowicza. Pastor skupił się także na haśle tegorocznego Tygodnia Modlitw O Jedność Chrześcijan "Dąż do sprawiedliwości". -  Sprawiedliwość należy do Pisma Świętego. Tam bardzo często się spotyka to słowo i należy ono do samego Boga. Więc pozwólcie, że spytam jaki jest dźwięk tego słowa, co tam w nim dźwięczy ? - pytał pastor Werdin. - Bóg jest sprawiedliwy, a my to mamy słyszeć i dostosowywać się do tego dźwięku. Myślę, że Bóg bardzo chce, abyśmy byli Jego pomocnikami w dziele sprawiedliwości - kontynuował pastor. 

Kolejne nabożeństwa ekumeniczne zaplanowano w Wyższym Seminarium Duchownym w Gościkowie-Paradyżu (23 stycznia) i parafii Ducha Świętego w Zielonej Górze (25 stycznia).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem