Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Kult Matki Bożej w czasie Powstania Styczniowego

2018-04-04 10:34

Wysłuchała Ewa Monastyrska
Edycja zamojsko-lubaczowska 14/2018, str. II

Ewa Monastyrska
Ks. prof. Edward Walewander podczas referatu

Fragment referatu ks. prof. Edwarda Walewandra wygłoszonego w Krasnobrodzie podczas obchodów 155. rocznicy wybuchu powstania styczniowego

Przyzwyczailiśmy się jako Polacy wszystkie niezliczone sprawy naszego życia przedstawiać Matce Najświętszej. Oprócz Częstochowy, gdzie to najczęściej czynimy, podobne miejsce, na którym czcimy Matkę Bożą, znajduje się właśnie tu, w naszym Krasnobrodzie. Dziwnym, choć bynajmniej nie wyjątkowym trafem dzieje tego sanktuarium splatają się z historią naszych walk o własną tożsamość i o niepodległość. Krasnobród za popieranie powstania styczniowego zapłacił wysoką cenę. W 1864 r. został pozbawiony praw miejskich, a Dominikanie strzegący tego świętego miejsca od 1673 r. musieli je w tymże roku opuścić. (...) Była to konsekwencja wydarzenia, które miało miejsce 24 marca 1863 r. w pobliżu Krasnobrodu, obok kaplicy św. Rocha. Tam bowiem Marcin Borelowski Lelewel stoczył bitwę z oddziałem rosyjskim. Jak większość zmagań powstańczych, i ta nie była dla Polaków zwycięska. Powstańcy nie zniknęli jednak z okolicy. Być może przyciągała ich Matka Boża Roztoczańska.

Przed Jej obrazem słynącym łaskami, lud okoliczny często zanosił swą biedę i pokładał nadzieję na ocalenie.

Czego uczy nas powstanie?

W tym roku przypada 155. rocznica wybuchu powstania styczniowego. Nie przyniosło ono upragnionej wolności. Konieczne staje się tu postawienie pytania czy polskie powstania miały sens? Uważam, że również te, które skończyły się klęską, miały głęboki sens, bowiem spełniały pewne funkcje w życiu narodowym. Co w symbolach narodowych doby powstania jest charakterystyczne? Przede wszystkim powiązanie męki narodu z cierpieniem ukrzyżowanego Zbawiciela. Osobny rozdział symbolice religijnej tego okresy stanowiły ryngrafy z postacią Matki Bożej. Są to wizerunki z wielu polskich sanktuariów. Świadczy to o tym, że wszędzie, gdzie toczyły się walki powstańcze, szukano opieki Matki Bożej. Powstanie wywarło wpływ na kształt i rodzaj religijności. W następnych latach stała się bardziej narodowa. Zarówno podczas manifestacji religijno-patriotycznych i w czasie walk w 1863 r. i 1864 r. uzmysłowiono sobie, kto jest prawdziwym opiekunem narodu. Maryja stała się jego Królową, która stanęła na czele wojska jako duchowa polska Hetmanka. Faktycznie po raz kolejny odegrała w powstaniu rolę wojenną.

Reklama

Polski Tyś Hetmanką

Trwająca wówczas walka była skazana na klęskę. Jej bohaterowie przygotowywali się bardziej do męczeństwa niż laurów zwycięstwa. Stąd też w popularnej wówczas pieśni wołano do Królowej Polski: „Matko Chrystusowa, Najświętsza Maryjo, z jękiem przychodzimy do twego ołtarza”. Imię Maryi powtarza się w ówczesnych pieśniach patriotycznych niezwykle często. Jej święta były zawsze połączone z manifestacjami. Większość sztandarów powstańczych miała wyhaftowany wizerunek Maryi. Z powodu ogromnego kultu narodu polskiego do Matki Najświętszej wielokrotnie dochodziło do konfliktów z rządem rosyjskim. Wydaje się, że zwłaszcza w okresie przedpowstaniowym Rosjanie uważali Matkę Bożą Częstochowską za bardzo groźnego wroga. Nie tolerowano zwłaszcza opisów obrony Częstochowy przed Szwedami i jako następstwa z tej obrony relacji z wyzwolenia kraju spod panowania Karola Gustawa. Wiele szumu wywołał mały obrazek Matki Boskiej. Technicznie wykonany był bardzo słabo. Pewna część społeczeństwa uznała, że zawieszony nad drzwiami ma siłę osłaniania domu przed nieszczęściem. W konsekwencji żołnierze rosyjscy otrzymali rozkaz jego zerwania. Z tego czasu jako swoisty dokument zachowała się korespondencja biskupa podlaskiego Beniamina Szymańskiego z prezydentem komisji rządowej wyznań religijnych i oświecenia publicznego z grudnia 1861 r. „Raport parafii Garwolin ciężką boleścią napełnił moją duszę. Młody dowódca pułku stojącego w mieście Garwolinie, dopatrzywszy się zapewne w obrazkach jakiegoś politycznego zamiaru, polecił burmistrzowi aby je z domów zdjąć rozkazał, a księży zaś obiecał aresztować, jeśli rozkazom jego zadość się nie stanie. Powolny rozkazom dowódcy burmistrz wysłał policjanta, który mu wszakże od wszystkich mieszkańców jednozgodną przyniósł odpowiedź, że obraz Matki Bożej tylko przemocą odjąć sobie pozwolą. Wówczas kozacy gwałtownie pozrzucali obrazki, a te, których dostać nie mogli, potłukli kijami, czy też pałaszami. Wypadek ten przejął wszystkich prawdziwą grozą i boleścią, tym bardziej, że do powodu jego znieważenia żadnego nie było powodu ani ze strony obrazu ani ze strony mieszkańców”.

Maryja królową

Takich sytuacji było wiele. Ruchu nie stłumiono. Była to dziwna walka z nieuchwytnym symbolem, a nienadającym się do zakucia w kajdany duchem. Powstańcy widzieli w Maryi swoją jedyną, prawowitą Królową, którą zobowiązali się czcić nie tylko czynem, ale i ofiarą swojego życia. Powiedzmy za Prymasem Tysiąclecia, Stefanem Wyszyńskim.„Jeżeli mimo ataków mocarzy ciemności Kościół Boży jeszcze pracuje – Twoje to zwycięstwo! Jeżeli lud opiera się niewierze – Twoje to zwycięstwo! Jeżeli nie ustaje w miłości ku Tobie – Twoje to zwycięstwo!”.


Cały referat na stronie internetowej: www.radiozamosc.pl
Śródtytuły pochodzą od redakcji

Tagi:
referat

Rękopiśmienne skarby kapituły kieleckiej

2014-03-12 09:42

Agnieszak Dziarmaga
Edycja kielecka 11/2014, str. 6-7

TD

O kulturotwórczych działaniach kieleckiej kolegiaty w średniowieczu i pokłosiu jej funkcjonowania – ponad 30 unikatowych rękopisach, w tym najstarszym w kraju rękopisie „Gaude Mater Polonia”, o wielu znamienitych nazwiskach, które pisały te wyjątkowe dzieła, i po trosze o średniowiecznych początkach Kielc można się było dowiedzieć podczas spotkania zorganizowanego 11 lutego z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Archiwum Diecezjalnego w Kielcach im. bł. Wincentego Kadłubka. Referat powiedział wybitny znawca tematu prof. Krzysztof Bracha. Podczas „archiwalnego” spotkania w budynku Kurii diecezjalnej – kolejnego z szeregu spotkań w siedzibie Archiwum Diecezjalnego – zebranych powitał dyrektor ks. dr Andrzej Kwaśniewski. Wśród słuchaczy byli m.in. ks. prał. Andrzej Kaszycki – dziekan kapituły kieleckiej (która jest spadkobiercą i kontynuatorem omawianych zagadnień), ks. dr Paweł Tambor – rektor WSD w Kielcach, ks. dr Andrzej Kaleta – dyrektor Biblioteki kieleckiego seminarium, gdzie przechowywane są skarby kapituły kieleckiej, Wiesława Rutkowska – dyrektor Archiwum Diecezjalnego, dr Jan Główka – dyrektor Muzeum Historii Kielc. Tomasz Bogucki poinformował o wpisaniu TPAD do Krajowego Rejestru Stowarzyszeń.

Prof. Krzysztof Bracha przedstawił referat pt. „Rękopisy biblioteczne kapituły kieleckiej (XIV-XV wiek)” Zauważył, że przechowywany w Kielcach od 700 (!) lat zbiór nie funkcjonuje w świadomości miasta, a jest to znamienite dziedzictwo kulturowe.

Kolegiata w miejscu dawnej puszczy

Kształtowało się ono w czasach budowania początków Kielc. Jeszcze przed założeniem kolegiaty w Kielcach był tu, być może już za Bolesława Krzywoustego, ośrodek dóbr biskupów krakowskich, którzy zagospodarowywali rozległy teren puszczy. Według Jana Długosza zmarł tutaj bp Radosz (ok. 1141/1142), co wskazywałoby na istnienie już biskupstwa krakowskiego. W 1171 r. bp Gedko miał wznieść kolegiatę kielecką, co dało początek osadzie handlowej. Z tamtego okresu odnotowano nazwiska pierwszych dziekanów (dokument z 1229 r. wymienia niemal cały skład kapituły, kolejny z 1325 r. podobnie – jest to zatem zalążek elity intelektualnej Kielc). O nie byle jakim statusie średniowiecznych Kielc świadczy dokument znaleziony ostatnio w zasobach watykańskich, informujący, że w XIV wieku istniał w osadzie biskupi karcer, miała więc ona sprawnie rozwijającą się strukturę, której czynnikiem kulturotwórczym i miastotwórczym pozostawała oczywiście kolegiata. Działały chóry, gromadzono książki, powstał antyfonarz, rozwijała się szkoła, a scholastyk Henryk może być uważany za protoplastę nauczania w Kielcach. Wśród nazwisk członków kapituły kolegiackiej pojawiają się swojsko brzmiące: Jan Hildebrand z Tarczka, Michał z Szydłowa, Mikołaj ze Żnina. Stosowne dokumenty potwierdzają lokalizację szkoły i obowiązki scholarów, pojawia się też (1406 r.) nazwisko pierwszego studenta z Kielc – był nim Michał syn Stefana z Kielc (znacznie większą liczbą studentów mogły się poszczycić jednak Bodzentyn, Wiślica, Sandomierz czy Opatów). Przy kolegiacie istniała biblioteka, a jej skarby, zdeponowane w Bibliotece WSD, zachowały się w niemal niezmienionym stanie.

Szacowne zasoby

Zachowane od średniowiecza w niemal niezmienionym kształcie, to ewenement w skali europejskiej – mówił prof. Bracha. Jest to 29 rękopisów papierowych z XV wieku i 2 papierowe także z XV wieku (nieco późniejsze, inaczej sygnowane). Wartość zbioru wynika z jakości dokumentów (jest to np. 8 kompletnych kodeksów liturgicznych z XV wieku).

Rękopis średniowieczny ma format zbliżony do współczesnej książki, jest jednak dziełem zbiorowym. Kieleckie zasoby w opinii znawców przedmiotu obfitują w znamienite nazwiska, to m.in.: Peregryn z Opola – gwiazda kaznodziejstwa z XIII wieku, Hieronim z Pragi – kaznodzieja króla Jagiełły, Paweł z Zatora – największy kaznodzieja późnego średniowiecza, Maciej z Legnicy, Konrad z Sołtowa oraz cały szereg kaznodziejów i teologów czeskich, niemieckich, austriackich. Dla prof. Brachy wyjątkową postacią uwiecznioną w kieleckim zasobie pozostaje Łukasz z Wielkiego Koźmina. Przy okazji warto wspomnieć nazwisko kanonika Stanisława – kieleckiego bibliofila, posiadacza kilku ze wspomnianych rękopisów – kolejnego protoplastę środowisk intelektualnych, tym razem bibliofilskich.

* * *

Czy wiesz, że…

„Gaude Mater Polonia” to XIII-wieczna polska pieśń hymniczna napisana w języku łacińskim na melodię chorału gregoriańskiego. W tłumaczeniu na język polski tytuł brzmi „Ciesz się, Matko Polsko”. Najstarszy zapis zachował się w Antyfonarzu kieleckim z 1372 roku. Został napisany przez Wincentego z Kielczy (lub Kielc) na kanonizację biskupa Stanisława ze Szczepanowa w 1253 r., jako część oficjum rymowanego o św. Stanisławie – Historia gloriosissimi Stanislai. Po raz pierwszy pieśń została wykonana w Krakowie podczas uroczystości kanonizacyjnych w 1254 roku. Śpiewało ją rycerstwo polskie po odniesionym zwycięstwie. Później towarzyszyła uroczystościom narodowym. Pierwsza zwrotka, w czterogłosowym opracowaniu Teofila Klonowskiego, jest obecnie śpiewana w czasie inauguracji roku akademickiego, zamiennie z pieśnią „Gaudeamus igitur”.

W tym roku przypada 75 lat działalności Archiwum Diecezjalnego. W przededniu wybuchu II wojny światowej bp Czesław Kaczmarek erygował Archiwum Diecezjalne dekretem z dnia 25 III 1939 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Czy zostaną wyjaśnione okoliczności śmierci polskiego kardynała?

2018-04-20 11:45

abd / Poznań (KAI)

Wniosek o wszczęcie śledztwa w sprawie śmierci kard. Augusta Hlonda złożył w IPN wicepostulator procesu beatyfikacyjnego prymasa Polski, chrystusowiec ks. Bogusław Kozioł. W rozmowie z KAI wyjaśnia, dlaczego okoliczności śmierci niezłomnego prymasa Polski do dziś budzą wątpliwości.

Archiwum

- Praktycznie już podczas pogrzebu kard. Hlonda pojawiła się pogłoska, że mógł on zostać otruty na zlecenie służb bezpieczeństwa. Były ku temu poważne przesłanki: jeszcze za życia Kardynała w czasie jego powojennych objazdów parafii w na północy Polski, służby bezpieczeństwa pozorowały wypadki z jego udziałem. Na szczęście nieskutecznie – wyjaśnia w rozmowie z KAI ks. Bogusław Kozioł SChr, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego kard. Augusta Hlonda. Przypomina także o budzących wątpliwość okolicznościach śmierci ówczesnego prymasa Polski, której oficjalną przyczyną było, wg dokumentacji medycznej, zapalenie płuc, będące powikłaniem po ostrym zapaleniu wyrostka robaczkowego.

- Przed śmiercią Prymas dwukrotnie przeszedł operację. Już wówczas mówiono, że pierwsza z nich była niepotrzebna i przeprowadzono ją w następstwie postawienia błędnej diagnozy. Kard. Hlond pytał z resztą lekarzy na łożu śmierci: co panowie podacie jako powód mej śmierci? Tak, jakby zdawał sobie sprawę z ukrywanych faktów – przypomina wicepostulator.

Ks. Kozioł odwołuje się też do przeprowadzonej niedawno kwerendy w archiwach IPN. – Znalazłem kilka dokumentów agentów i współpracowników SB, którzy informują swoich przełożonych, że w środowiskach salezjańskich krąży pogłoska o rzekomym otruciu kard. Hlonda i proszą o zajęcie się tą sprawą. Ponadto, w artykule, opublikowanym w na jednym z polskich portali w ubiegłym miesiącu, przytoczone są fragmenty wypowiedzi represjonowanego ks. Józefa Zatora Przytockiego, który w wspomina, że w czasie jednego z przesłuchań miał usłyszeć od przesłuchującego go oficera: „po śledztwie tutaj zdechniesz. My sobie damy radę ze wszystkimi. Myśmy pomogli zdechnąć Hlondowi” - mówi chrystusowiec. Wicepostulator ufa, że jeśli IPN pozytywnie rozpatrzy złożony wniosek, przyszłe śledztwo być może pomoże rozwiać wątpliwości dotyczące przyczyny śmierci kard. Hlonda.

Obecnie proces beatyfikacyjny kard. Augusta Hlonda znajduje się na tzw. „etapie rzymskim”. W Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych złożono dokumentację zebraną w toku trwającego procesu. 9 marca 2017 r. odbyła się już dyskusja komisji teologów, która pozytywnie zaopiniowała heroiczność cnót i życia Kardynała. Natomiast 15 maja br. w Rzymie zbierze się z kolei komisja kardynałów i biskupów.

- Jeśli wyda ona, w co gorąco wierzymy, również pozytywną opinię, będzie to przedostatni krok w procesie beatyfikacyjnym. Ostatnim będzie podpisanie przez papieża dekretu o heroiczności cnót. Wówczas proces formalnie zostanie zakończony, a Kardynałowi będzie przysługiwał tytuł Czcigodnego Sługi Bożego. Do beatyfikacji potrzebny będzie jeszcze cud, o który się modlimy – wyjaśnia kapłan.

Jak dodaje, niedawno był badany w Niemczech przypadek domniemanego cudu zgłoszony ze środowiska polonijnego, jednak ze względu na brak dostatecznej dokumentacji, sprawa została odłożona. Obecnie dokumentowany jest też kolejny przypadek, tym razem ze Śląska.

22 października br. obchodzona będzie 70. rocznica śmierci kard. Hlonda. Z tej okazji podjęto szereg inicjatyw, mających na celu przybliżyć osobę Kardynała. Między innymi w Warszawie, w dniu śmierci kard. Hlonda, planowane są okolicznościowe wydarzenia: sesja naukowa w Sejmie oraz Msza św. sprawowana w warszawskiej archikatedrze. Jeszcze na wiosnę, wspólnie z Pocztą Polską przygotowywana jest emisja okolicznościowego znaczka pocztowego. Z kolei jesienią w Mysłowicach odbędzie się też konferencja naukowa poświęcona prymasowi.

- Opracowuję także dwie publikacje. Pierwsza z nich, zatytułowana „Myślałem o Was tyle razy”, przygotowywana jest przede wszystkim z myślą o nas, chrystusowcach, ponieważ kard. Hlond był naszym założycielem. Będzie to zbiór wszystkich jego myśli, pism, listów, które do nas skierował. Kolejną będzie stanowił zbiór jego nauczania do Polonii: korespondencja, przemówienia, homilie, listy – zapowiada ks. Kozioł.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowe władze Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich

2018-04-21 21:15

Ewa Oset

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich podsumowało dotychczasową działalność i wybrało nowe władze na kolejną kadencję podczas Walnego Zgromadzenia, które miało miejsce 21 kwietnia br. w Częstochowie, w auli Tygodnika Katolickiego „Niedziela”.

Ewa Oset

Dotychczasowa prezes – dr n. med. Wanda Terlecka, założycielka i pierwsza ordynator oddziału chorób płuc Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie, sprawowała tę funkcję przez dwie kadencje, od 2010 r. - Przynależność do Stowarzyszenia łączy się z tym, że wymagamy od siebie więcej, by więcej z siebie dać innym ludziom, a przede wszystkim pacjentom – powiedziała dr Terlecka. Jej działalność na polu zawodowym i społecznym została doceniona m.in. przez Kapitułę Honorowej Nagrody Zaufania. Do jej rąk trafił niedawno „Złoty OTIS” 2018. To nagroda przyznawana co roku osobom zmieniającym oblicze ochrony zdrowia.

Zobacz zdjęcia: Walne Zgromadzenie Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich

Podczas Walnego Zgromadzenia dotychczasowa prezes przedstawiła działania podejmowane przez Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy w ciągu ostatnich ośmiu lat. Były to m.in. spotkania modlitewno-formacyjne, podczas których polecano Bogu żyjących i zmarłych lekarzy polskich, a także cały naród polski, zjazdy okolicznościowe, konferencje naukowe. Członkowie Stowarzyszenia prowadzili też działalność charytatywną, brali udział w pielgrzymkach, a przede wszystkim byli odważnym głosem katolickich lekarzy. Upominali się o ochronę życia ludzkiego, zajmując stanowisko w obronie nienarodzonych, stosowania naprotechnologii zamiast in vitro, szkodliwości i zakazu w Polsce tabletki „Ella one”, eutanazji. Solidaryzowali się z lekarzami, np. z prof. dr. Bogdanem Chazanem czy dr Wandą Półtawską, autorką „Deklaracji wiary”, którzy za swoje poglądy i przyznawanie się do Chrystusa byli obiektem nagonki ze strony niektórych mediów.

Zarząd Stowarzyszenia widzi potrzebę większej współpracy różnych środowisk medycznych w Polsce, a także pracowników służby zdrowia z kapłanami – duszpasterzami Służby Zdrowia i kapelanami szpitalnymi. Ma też nadzieję, że lekarze, zwłaszcza młodzi, jako ludzie sumienia będą przyznawać się w życiu zawodowym i społecznym do swojej wiary.

Nowym prezesem KSLP, wybraną na najbliższe cztery lata, została dr Elżbieta Kortyczko z Oddziału Śląskiego. Jak powiedziała, priorytetem jej działań jako prezesa będzie kontynuowanie dotychczasowej linii Stowarzyszenia oraz próba szukania odpowiedzi na problemy, jakie niesie współczesny świat, szczególnie w odniesieniu do bezwarunkowego szacunku wobec życia ludzkiego. Wiceprezesami zostali: prof. dr hab. Alina Midro, genetyk kliniczny z Białegostoku oraz prof. dr hab. Bogdan Chazan, ginekolog położnik z Warszawy. Ustępująca prezes została przez Walne Zgromadzenie obdarzona tytułem honorowy prezes Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich.

Spotkanie katolickich lekarzy poprzedziła Msza św. w redakcji „Niedzieli”, sprawowana przez biskupa pomocniczego archidiecezji częstochowskiej Andrzeja Przybylskiego, krajowego duszpasterza Służby Zdrowia – ks. dr. Arkadiusza Zawistowskiego oraz ks. inf. Mariana Mikołajczyka. Podczas homilii Ksiądz Biskup podkreślił, że zmartwychwstały i żyjący w Kościele Chrystus nadal chce uczyć wszystkich ludzi o Bogu i prowadzić ich do swego Ojca. Potrzebuje do tego ludzi, w tym lekarzy. Lekarzy żyjących wiarą. Do takich należą niewątpliwie członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich.

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich powstało w 1994 r. Inicjatywa zrodziła się w czasie obchodów Światowego Dnia Chorego na Jasnej Górze, w obecności kard. Fiorenzo Angeliniego i bp. Adama Dyczkowskiego. Pierwsze Walne Zgromadzenie miało miejsce również na Jasnej Górze, 21 maja 1994 r. Stowarzyszenie, które posiada regionalne oddziały, nosi imię bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Duszpasterzem krajowym Służby Zdrowia jest od 2 lat ks. dr Arkadiusz Zawistowski z Warszawy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem