Reklama

Modlitwa i pamięć

2018-03-28 10:57

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 13/2018, str. II

Adam Łazar

W połowie marca obchodzono 155. rocznicę wymarszu pierwszego oddziału Galicji Wschodniej na pomoc powstaniu styczniowemu

Organizatorami wydarzenia byli: dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Grażyna Zagrobelna wraz z Nadleśnictwem Oleszyce. Uroczystość rozpoczęła się Mszą św. w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Cewkowie, którą sprawowali: dziekan cieszanowski ks. kan. Józef Dudek i miejscowy proboszcz ks. Grzegorz Stankiewicz. Przed ołtarzem stanęły poczty sztandarowe: Wojska Polskiego, Nadleśnictwa Oleszyce i Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Liczne grono leśników, zaproszonych gości oraz parafianie modlili się za poległych i zmarłych powstańców oraz w intencji Ojczyzny. W homilii ks. Stankiewicz mówił o roli powstania styczniowego w walce z zaborcą o wolność Ojczyzny, bohaterskiej postawie i śmierci gen. Romualda Traugutta, dyktatora powstania. – Nasze piękne pola i lasy przesiąknięte są krwią praojców walczących o dar wolności. Ich marzenia urzeczywistniły się w 1918 r. My teraz musimy walczyć ze złem, o ład moralny, pomnażanie dobra, rozwój gospodarczy, bezpieczeństwo, zachować wszystko to, co Polskę stanowi – mówił ks. Grzegorz Stankiewicz. Pod koniec Mszy św. dyrektor Muzeum Kresów w Lubaczowie Stanisław Piotr Makara omówił przebieg powstania styczniowego w ówczesnym powiecie lubaczowskim i cieszanowskim, przedstawiając powstałe oddziały i ich dowódców. Wiele uwagi poświęcił jednej z największych bitew, jaką stoczył z Moskalami oddział gen. Antoniego Jeziorańskiego pod Kobylanką (gmina Cieszanów) w dniu 1 i 6 maja 1863 r. Mówił także o ofiarnej pracy Szpitala Powstańczego w Cieszanowie. Ks. Józef Dudek powiedział swój wiersz o miłości Ojczyzny.

Po modlitwie w kościele uczestnicy uroczystości przyjechali samochodami do lasu pod obelisk, postawiony i poświęcony pięć lat temu w 150. rocznicę wybuchu powstania styczniowego. Na kamiennym głazie umieszczono tablicę o treści: „Gloria Victis. W dniu 15 marca 1863 r. z tutejszych lasów, z miejsca zwanego wówczas „Tartakiem”, pod dowództwem płk. Leona Czechowskiego wyruszył w bój z rosyjskim zaborcą, pierwszy w pełni uzbrojony oddział ochotników z Galicji Wschodniej – 450-ciu strzelców i kosynierów oraz 50-ciu konnych. Cześć i chwała Bohaterom!”. W miejscu tym wszystkich powitała dyrektor RDLP w Krośnie Grażyna Zagrobelna. – Wiosną 1863 r. władze powstańcze Galicji zaczęły organizować oddziały, które miały wkroczyć na Lubelszczyznę. Jednym z nich był oddział płk. Leona Czechowskiego. Znajdujemy się w miejscu, do którego od 10 marca 1863 r. napływali ochotnicy – jak stwierdzają historycy – pieszo, konno, furmankami, koleją do Przemyśla lub Jarosławia, a stamtąd do Cewkowa. Nie zabrakło ochotników z okolic Cieszanowa i Lubaczowa. Wybór miejsca optymalny – bliskość granicy zaboru rosyjskiego i dogodne naturalne warunki, jakie stanowiły ciągnące się lasy. 14 marca 1963 r. w obozie rozdano broń i amunicję, następnie ks. kapelan ze Lwowa Bernard Bulsiewicz odprawił nabożeństwo i błogosławił powstańców na drogę. Dowódca piechoty odebrał od nich przysięgę. Rankiem 15 marca Leon Czechowski ze swoim oddziałem przekroczył granicę pod Luchowem i wszedł w Lubelskie. Tam stoczył dwie zwycięskie potyczki 20 marca k. Potoku Dolnego i Suszek. W dniu następnym powstańcy wyruszyli w kierunku Huty Krzeszowskiej i podczas przemarszu przez Las Ciosmański zostali zaatakowani przez Rosjan i oddział poniósł duże straty (poległo 20 powstańców a wielu innych zmarło wkrótce od odniesionych w bitwie ran). Poległych pochowano na cmentarzu w Hucie Krzeszowskiej (gmina Harasiuki). Na obelisku wypisano ich nazwiska – powiedziała Grażyna Zagrobelna. – Pamięć o zbrojnej walce powstańców powstania styczniowego była natchnieniem dla komendanta Józefa Piłsudskiego i jego Legionów Polskich w czasie I wojny światowej, dla Armii Krajowej w II wojnie światowej, a także Żołnierzy Niezłomnych walczących przeciwko komunistycznej okupacji po wojnie – mówił poseł na Sejm RP Piotr Babinetz. – Dziękuję za przypomnienie, że mój prapradziadek płk. Dionizy Czachowski walczył w powstaniu styczniowym i poległ w walce. Walczyli także jego synowie Karol i Adolf Czachowscy. Poseł odczytał list marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego skierowany do organizatorów i uczestników uroczystości, dziękując im za kultywowanie pamięci o powstańcach, którzy 155 lat temu wyruszyli z ziemi lubaczowskiej na pomoc walczącym w zaborze rosyjskim. Waldemar Szumny odczytał list od marszałka woj. podkarpackiego Władysława Ortyla. Kompania honorowa Strzelców Podhalańskich oddała salwę honorową. Delegacje władz i instytucji złożyły przy obelisku wiązanki kwiatów.

Reklama

Jeszcze raz uczestnicy uroczystości samochodami przemieścili się do Ośrodka Konferencyjnego Leśnictwa Kolonia, by w nim wysłuchać koncertu piosenek powstania styczniowego i patriotycznych w wykonaniu zespołu wokalno-instrumentalnego Cztery Pory Roku z Oleszyc. Uroczystość zakończyła się smacznym posiłkiem. Ci, którzy nie widzieli Lasu Katyńskiego mogli go zobaczyć. Ogromny wkład pracy w przygotowaniu tej patriotycznej uroczystości wniósł nadleśniczy Nadleśnictwa Oleszyce Stanisław Zagrobelny Na pamiątkę otrzymaliśmy folder pt. „Z lasów oleszyckich do powstania styczniowego” oraz pamiątkowy medal wybity z tej okazji.

Tagi:
rocznica wojsko

Abp Stanisław Gall, twórca duszpasterstwa wojskowego w II RP

2018-08-29 16:23

Paweł Przeciszewski / Warszawa (KAI)

Abp Stanisław Gall był twórcą Ordynariatu Polowego oraz jednym z najwybitniejszych biskupów II Rzeczypospolitej. Popadł w ostry konflikt z marszałkiem Piłsudskim, gdyż krytykował niemoralne prowadzenie się części korpusu oficerskiego. Usunięty z urzędu Biskupa Polowego pracował jako biskup pomocniczy warszawski, mając wielkie zasługi dla zachowania pracy Kościoła w okresie okupacji, jak i ratowania ludności żydowskiej. Artykuł publikujemy w ramach cyklu, ukazującego wkład Kościoła w budowanie polskiej niepodległości.

wikipedia.org

Stanisław Gall przyszedł na świat 23 kwietnia 1865 r. jako Stanisław Tomasz Gała (wg niektórych biografów Gał), w rodzinie robotniczej. Jako miejsce urodzenia podaje się Klemensów nad Wieprzem, gdzie mieścił się zarząd jednego z ważniejszych majątków klucza Ordynacji Zamojskiej. O rodzicach i rodzeństwie, a również dzieciństwie przyszłego arcybiskupa wiadomo niewiele. Okazał się uczniem nieprzeciętnie zdolnym. Już jako 15 letni chłopiec ukończył gimnazjum z wyróżnieniem i zdał celująco maturę (1880 r.).

Studia i droga kapłańska

Dalszą naukę podjął w warszawskim seminarium duchownym. Jako wybijającego się kleryka dostrzegł go arcybiskup-metropolita warszawski Teofil Chościak-Popiel, który w 1883 r. wysłał go do Rzymu, na Uniwersytet Gregoriański. Studiował tam filozofię, teologię i prawo kanoniczne, a w 1887 obronił doktorat z filozofii. W tym samym roku, po powrocie do Warszawy, przyjął święcenia kapłańskie. Jako wikariuszowi, powierzono mu posługę w parafii św. Katarzyny na Służewie, a potem w archikatedralnej parafii św. Jana. Wówczas młodzi księża, posiadający plebejskie nazwiska, zmieniali je na brzmiące szlachetniej. Diakon Stanisław Gała, postarał się wtedy, aby w dyplomie i spisie duchowieństwa archidiecezji warszawskiej figurować jako ks. dr Stanisław Gall.

W 1889 r. abp Chościak-Popiel mianował go profesorem Warszawskiego Seminarium Duchownego, powierzając wykłady z filozofii i liturgiki. Po roku otrzymał nominację na wiceregensa (wicerektora) Seminarium, a w roku 1910, po 21 latach pracy na jego regensa. Po śmierci abp. Popiela w 1913 r. stał się jednym z najbliższych współpracowników nowego metropolity, Aleksandra Kakowskiego. 29 lipca 1918 r., papież Benedykt XV, mianując ks. Galla, tytularnym biskupem Halicarnasu, powierzył mu obowiązki biskupa pomocniczego archidiecezji warszawskiej i jej wikariusza generalnego. Sakrę biskupią otrzymał z rąk abp Aleksandra Kakowskiego 17 listopada 1918.

Biskup Polowy WP

W listopadzie 1918 r. władze wojskowe odrodzonej Polski rozpoczęły negocjacje z Watykanem w sprawie powołania biskupstwa polowego. Inicjatywa spotkała się też z przychylnym przyjęciem ze strony Episkopatu. Papieża w tych rozmowach reprezentował ks. prałat Achilles Ratti, wówczas wizytator apostolski w Polsce i na Litwie, a od czerwca następnego roku arcybiskup i nuncjusz w Polsce. Z polskiej strony rozmowy toczyli Naczelnik Państwa Józef Piłsudski i premier Ignacy Paderewski. 5 lutego 1919 r. Benedykt XV powołał biskupstwo polowe, jednocześnie mianując jego ordynariuszem, ks. bp Stanisława Galla, który był kandydatem zaproponowanym przez episkopat. W Wojsku Polskim urzędowi Biskupa Polowego odpowiadał stopień generała porucznika, w latach 20. przemianowanego na generała dywizji.

Józef Piłsudski z dużymi oporami wręczył bp. Gallowi nominację. Miał on bowiem swojego kandydata - bp Władysława Bandurskiego, sufragana lwowskiego, barwną postać, kapelana I Brygady Legionów. Na kandydaturę bp. Bandurskiego kategorycznie nie chcieli się zgodzić wszyscy inni biskupi. Wskutek tego, w późniejszych latach Piłsudski odnosił się do bp. Galla jako do człowieka narzuconego mu wbrew jego woli.

Wojna, toczona najpierw o granice Polski odrodzonej, a potem o samo istnienie państwa, trwała nieprzerwanie od listopada 1918 r. do marca 1921. Tworzenie struktur mających objąć całość armii w warunkach wojny, wymagało od Biskupa Polowego ogromnego wysiłku. Chodziło o zmobilizowanie dostatecznej ilości księży-kapelanów, których domagały się formacje walczące na różnych frontach. Kapelanów trzeba było wyposażyć w kaplice polowe; zaopatrzyć w sprzęt liturgiczny, itp. Należało zorganizować kościoły oraz kaplice garnizonowe i szpitalne, a także skoordynować duszpasterstwo z aparatem wojskowym. W pierwszej odezwie do żołnierzy bp Gall pisał: „Stajecie się żywym murem przed wrogiem, który ze Wschodu i z Zachodu niesie zniszczenie i zagładę wiary świętej i cywilizacji. Wasze ręce mają go wstrzymywać, o wasze pierwsi ma się on rozbić”.

Ze względu na konieczność stworzenia należytej obsługi duszpasterskiej w oddziałach walczących na froncie, jeszcze w 1919 r., przy Naczelnym Dowództwie utworzono Sekcję Duchowną, której szef z tytułem Generalnego Dziekana był pośrednikiem między kapelanami frontu i obszaru wojennego, a Kurią Polową. Jemu podporządkowani byli dziekani frontu, do których należało normowanie nabożeństw w jednostkach wojskowych bezpośrednio podległych dowództwu frontu i prowadzenie spraw personalnych kapelanów tychże jednostek wojskowych. W 1920 roku bp Gall powołał referat do spraw oświatowych, zajmujący się sprawami odczytów, literatury, kontrolą pracy oświatowej w oddziałach i przygotowaniem programów nauczania religii w szkołach wojskowych. Doceniając rolę słowa drukowanego w działalności duszpasterstwa wojskowego, bp Gall założył w 1919 r. pismo noszące nazwę "Rozkaz Wewnętrzny do Duchowieństwa Wojskowego" a w 1931 r. "Kwartalnik Poświęcony Sprawom Katolickiego Duszpasterstwa Wojskowego w Polsce".

Na konferencji Episkopatu w sierpniu 1919 r. w Gnieźnie pod przewodnictwem prymasa Edmunda Dalbora, bp Gall przedstawił trudności, na jakie napotykał w swej działalności ze strony władz wojskowych i kapelanów należących uprzednio do rozmaitych armii oraz z powodu braku duchowieństwa. W odpowiedzi, Konferencja Episkopatu podjęła uchwałę, że ordynariusze mają obowiązek udzielać zezwoleń na wstąpienie do wojska podlegającym im kapłanom, aby doprowadzić do stanu, kiedy służbę w armii podejmie 5% ogólnej liczby duchowieństwa. Dla ułatwienia biskupom tego zadania Biskup Polowy miał również starać się o kandydatów na kapelanów z zakonów. Do służby zawodowej w Biskupstwie Polowym, bp Gall najchętniej przyjmował księży, którzy mieli przynajmniej trzy lata kapłaństwa oraz nie ukończyli 33. roku życia, jako najbardziej odpornych na trudy życia wojskowego.

Po podpisaniu zakończeniu działań wojennych, bp Gall podjął prace nad przystosowaniem zadań duszpasterstwa wojskowego do okresu pokoju. W ślad za demobilizacją armii musiała pójść demobilizacja duszpasterstwa wojskowego. Wiernych Biskupstwa Polowego zdefiniowano jako wojskowych wyznania katolickiego wszystkich jego obrządków wraz z rodzinami i kontraktowymi cywilnymi pracownikami armii.

Problemem dla Biskupa Polowego był od samego początku fakt nie posiadania przez kierowane przez niego biskupstwo jurysdykcji zwyczajnej, jaką mieli wszyscy inni ordynariusze. Nie mógł nadawać kapelanom uprawnień proboszczowskich, w tym prawa co udzielania chrztów i błogosławienia małżeństw. Aby temu zaradzić Konferencja Episkopatu Polski w sierpniu 1919 r. upoważniła bp Galla do podjęcia starań u Stolicy Apostolskiej w celu uzyskania odpowiednich praw i przywilejów jurysdykcyjnych. Podczas specjalnej audiencji, udzielonej przez Piusa XI bp Gallowi w grudniu 1922 r., papież nadał Biskupowi Polowemu w Polsce wszystkie przywileje, przewidziane dla Ordynariatów Polowych w nowym dekrecie opracowanym przez Kurię Rzymską.

Prawa te i przywileje zostały potwierdzone przez Konkordat ratyfikowany przez Sejm RP 27 marca, a przez Senat 23 kwietnia 1925. Dopiero postanowienia Konkordatu umożliwiły opracowanie statutu Biskupstwa Polowego.

W oparciu o postanowienia statutu podległe Kurii Polowej duszpasterstwo wojskowe było podzielone na dekanaty. Na ich czele, w charakterze Szefów Duszpasterstwa Okręgów Korpusu stali dziekani wyznaczeni przez biskupa polowego. Bp Gall utworzył 75 parafii wojskowych, a na czele każdej z nich stanął kapelan z prawami proboszcza. Granice poszczególnych parafii wojskowych pokrywały się z rozlokowaniem pododdziałów w terenie. Za zasadę przyjęto dostępność kapelana-proboszcza do swoich parafian.

Statut przewidywał również stworzenie w ramach Biskupstwa Polowego, odrębnego duszpasterstwa dla grekokatolików. Jeszcze przed ratyfikacją Konkordatu, w roku 1924 utworzono stanowisko Radcy Biskupa Polowego w sprawach liturgicznych dla obrządku greckokatolickiego, którym był dziekan greckokatolicki przy Kurii Biskupiej WP. W przyjętym po ratyfikacji Konkordatu statucie postanowiono, że wojskowi obrządku greckokatolickiego wraz z rodzinami, podlegają opiece duchownej właściwego kapelana greckokatolickiego. Utworzono pięć greckokatolickich parafii wojskowych: w Warszawie, Krakowie, Lwowie, Łodzi i Poznaniu, a później w Jarosławiu, Przemyślu i Stanisławowie.

W 1926 r. bp Gall utworzył Sąd Biskupa Polowego.

W okresie II Rzeczypospolitej przez szeregi kapelanów wojskowych przewinęło się ponad 500 kapłanów. W chwili wybuchu II wojny światowej było w wojsku polskim 101 kapelanów zawodowych i 30 pomocniczych oraz około 200 kapelanów rezerwy.

Konflikt bp. Galla z marszałkiem Piłsudskim

Od momentu przewrotu majowego, przed bp. Gallem piętrzyły się trudności i przeszkody ze strony wyższych władz wojskowych, nie wyłączając samego Piłsudskiego. Powodem takiego stanowiska była bezkompromisowa postawa bp. Galla, który ostro krytykował część kadry oficerskiej, wytykając jej demoralizację. Chodziło m. in. o zawieranie przez oficerów kolejnych małżeństw cywilnych, i z tego powodu konwersji z katolicyzmu na protestantyzm. Naraziło to biskupa polowego na konflikt z najwyższymi władzami wojskowymi. W 1931 r.

A bezpośrednim pretekstem rozpoczęcia przez marszałka działań w tym zakresie, stał się pogrzeb ówczesnego ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego Sławomira Czerwińskiego, 4 sierpnia 1931. Czerwiński był wyznania kalwińskiego, ale przed śmiercią przeszedł na katolicyzm. Nabożeństwo pogrzebowe celebrował bp Gall, jako biskup polowy i sufragan warszawski. Po nabożeństwie uformował się kondukt pogrzebowy. Obecni byli prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki oraz Piłsudski. Bp Gall nie dołączył jednak do konduktu, w którym poszli tylko zwykli księża. Władze państwowe uznały to za impertynencję wobec głowy państwa. Piłsudski, jako minister Spraw Wojskowych i przełożony biskupa polowego, zażądał, aby biskup przeprosił prezydenta. Gall odmówił, na co Piłsudski odpowiedział żądaniem ustąpienia ze stanowiska.

W sprawę włączył się nuncjusz papieski w Polsce Francesco Marmaggi, namawiając Galla mimo wszystko do oporu. Tymczasem minister Józef Beck na polecenie Piłsudskiego interweniował w Watykanie. A w Polsce szef gabinetu Piłsudskiego płk Adam Korwin-Sokołowski zażądał w imieniu marszałka, by Gall zrezygnował z urzędu i nie stwarzał swoim oporem trudności. W odpowiedzi bp Gall poprosił o urlop, nie akceptując decyzji Piłsudskiego. Gdy płk Sokołowski zameldował o tym Piłsudskiemu, ten powiedział: „No to zastosujemy z konieczności skuteczną szykanę” i wydał polecenie wstrzymania uposażenia dla całej Kurii Polowej. Zarówno szef gabinetu, jak i skarbnik ministerstwa mieli zabronione podawanie jakichkolwiek wyjaśnień. W tym czasie przyszła z Rzymu zgoda na odwołanie bp. Galla. Watykan jednak, wraz ze zgodą na rezygnację, postawił warunek udzielenia biskupowi pełnej emerytury wojskowej. Ostatecznie – bp Gall ustąpił z funkcji na początku 1933 r.

Jego następcą został mianowany 14 lutego 1933 r. ks. dr. Józef Gawlina, Ślązak, kapłan diecezji wrocławskiej, który na własne życzenie przeszedł do Polski i został przyjęty do diecezji katowickiej. W niedługim czasie, 29 marca objął urząd Biskupa Polowego.

Marszałek Piłsudski 7 lutego 1933 przeprowadził z ks. Gawliną rozmowę, w której przedstawił, jako minister Spraw Wojskowych swoje wymagania. Przełożonym biskupa był osobiście Piłsudski, sprawy techniczne i organizacyjne miał załatwiać szef Gabinetu Ministra. Przedstawił również ks. Gawlinie swoją własną wizję zadań duszpasterstwa wojskowego, wystawiając przy tym bp Gallowi następującą opinię: „Muszę księdzu jako następcy parę słów i moją opinię powiedzieć o poprzedniku księdza. Nazywam go świnią – i to plugawą”. Dodał do tego, że pozostał po nim: „duży bezwład i nieporządek niemający sobie równego w innej części wojska”.

Arcybiskup-sufragan warszawski

Watykan, pomimo że ustąpił Piłsudskiemu w sprawie odwołania bp. Galla, wynagrodził mu te upokorzenia, nadając mu natychmiast arcybiskupstwo tytularne Karphatos. Od 1933 r. abp Gall włączył się w wir działalności Archidiecezji Warszawskiej jako jej biskup pomocniczy, prowadząc wizytacje apostolskie i pełniąc szereg innych odpowiedzialnych zadań.

W 1937 r., w dwa lata po śmierci marszałka Piłsudskiego, prezydent Ignacy Mościcki, chcąc załagodzić konflikt z Kościołem, odznaczył abp. Galla Wielką Wstęgą Orderu Odrodzenia Polski „za wieloletnią pracę dla państwa i wybitne zasługi społeczne”.

Po śmierci kard. Aleksandra Kakowskiego, jako wikariusz kapitulny abp Gall został zarządcą diecezji, a w 1940 r. jej administratorem apostolskim. Stolica Apostolska na okres II wojny światowej wstrzymała mianowanie ordynariuszy na ziemiach polskich.

Abp Gall zachowywał bezkompromisową postawę wobec władz okupacyjnych, informując Watykan o sytuacji w kraju i o zbrodniach popełnianych przez Niemców. Zachowało się szereg świadectw mówiących, że ważnym elementem jego posługi była m. in. działalność na rzecz ocalenia osób pochodzenia żydowskiego. Abp Gall pozwalał, aby kapłani przez wypisywanie fałszywych metryk ratowali ludność żydowską. Zmarł 11 września 1942 r. i został pochowany w grobie rodzinnym na Powązkach.

W ramach obchodów 100. rocznicy powołania Ordynariatu Polowego WP, doczesne szczątki arcybiskupa Stanisława Galla zostały 14 marca 2018 r. przeniesione do Katedry Polowej Wojska Polskiego, przy ul. Długiej w Warszawie. Jego trumna została złożona w krypcie świątyni obok bp. Władysława Bandurskiego, kapelana Legionów, a przed 100 laty jego konkurenta na stanowisko biskupa polowego i bp. Tadeusza Płoskiego, pełniącego ten urząd w latach 2004–2010, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek na Litwie: wizyta nadziei i pamięci

2018-09-23 20:06

kg, pb, tom, st, mp / Wilno (KAI)

Apel o „Kościół wychodzący” ku współczesnym peryferiom oraz o nadzieję, były głównymi motywami wizyty Franciszka na Litwie, 22 i 23 września, która przebiegała pod hasłem: „Jezus Chrystus - nasza nadzieja”. Ojciec Święty w Wilnie spotkał się z młodzieżą, do której apelował, by nie bała się udziału w „rewolucji czułości”, modlił się też w Ostrej Bramie i przy grobie św. Kazimierza, patrona Litwy. Podczas niedzielnej mszy w Kownie apelował o otwartość na najbardziej potrzebujących w tym zamieszkujące Litwę mniejszości. Do duchownych apelował, aby nie stali się „funkcjonariuszami Boga”. W dawnej wileńskiej katowni KGB modlił się za ofiary totalitaryzmu.

Grzegorz Gałązka

Powitanie

22 września o godz. 11.16 (10.16 czasu polskiego) samolot Airbus 320 A włoskich linii lotniczych Alitalia "Aldo Palazzeschi" z papieżem Franciszkiem wylądował na międzynarodowym lotnisku w Wilnie. Mimo chłodnej i deszczowej pogody zgromadziła się liczna grupa dzieci i młodzieży z flagami Litwy i Watykanu, gorąco witając papieża. Na płycie lotniska Franciszka powitała prezydent Litwy, Dalia Grybauskaitė, premier Saulius Skvernelis z przedstawicielami rządu oraz przewodniczący Konferencji Episkopatu Litwy, arcybiskup Wilna Gintaras Grušas.

Litwa pomostem między Wschodem a Zachodem

Podczas spotkania z władzami i przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego Litwy oraz korpusem dyplomatycznym, Franciszek wskazał na znaczenie wierności korzeniom oraz na potrzebę tolerancji, gościnności, szacunku i solidarności. Apelował też o troskę o młodych. Spotkanie odbyło się na dziedzińcu przed Pałacem Prezydenckim.

Prezydent Litwy, Dalia Grybauskaitė przypomniała, iż głęboka wiara umożliwiła przetrwanie jej rodakom najtrudniejszych prób: wygnania, łagrów, więzień, bunkrów partyzanckich.

Ojciec Święty rozpoczął od nawiązania do słów wypowiedzianych przed 25 laty przez św. Jana Pawła II, który określił Litwę jako „milczącego świadka żarliwego umiłowania wolności religijnej”. Podkreślił, że jego wizyta zbiega się z obchodami 100. rocznicy ogłoszenia niepodległości Litwy.

Przypomniał, że na przestrzeni dziejów Litwa potrafiła udzielać gościnności różnym grupom etnicznym i religijnym. „Wszyscy znaleźli na tych ziemiach miejsce do życia: Litwini, Tatarzy, Polacy, Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, Ormianie, Niemcy...; katolicy, prawosławni, protestanci, starowiercy, muzułmanie, żydzi. Mieszkali razem i w pokoju, aż do nadejścia ideologii totalitarnych, które skruszyły zdolność gościnności i zharmonizowania różnic, siejąc przemoc i nieufność”. Apelował by nie zatracić ducha tolerancji, gościnności, szacunku i solidarności.

Wskazał też najpilniejsze wyzwania chwili obecnej - w obliczu narastania tendencji do siania podziałów. Przypomniał, że Litwini mają własne oryginalne hasło: „ugościć różnice”. „Poprzez dialog, otwartość i zrozumienie mogą one stać się pomostem między Europejskim Wschodem a Zachodem. Może to być owocem dojrzałej historii, którą jako naród ofiarowujecie wspólnocie międzynarodowej, a zwłaszcza Unii Europejskiej” – powiedział.

W Ostrej Bramie: szukajmy swego brata!

Udając się do Ostrej Bramy papieski samochód zatrzymał się na placu między siedzibą prawosławnego metropolity Wilna a katolickim kościołem św. Teresy. Tam powitali go prawosławny metropolita Inocenty i proboszcz parafii.

Franciszek dłuższą chwilę modlił się przez łaskami słynącym obrazem Matki Bożej Miłosierdzia – Mater Misericordiae. Jest to najważniejsze i najsłynniejsze sanktuarium maryjne na Litwie, a jego dzieje są ściśle związane także z historią Polski. Papieskiej modlitwie towarzyszyły zgromadzone przed kaplicą liczne rodziny zastępcze i sieroty oraz chorzy, z którymi Franciszek powitał się bardzo serdecznie.

Po modlitwie podkreślił, że obraz Matki Bożej Miłosierdzia uczy nas, iż można „bronić nie atakując, że można być roztropnym, bez niezdrowej nieufności wobec wszystkich”. Przestrzegł przed zamykaniem się w obawie przed innymi, gdyż wówczas odcinamy się od Dobrej Nowiny Jezusa. Wskazał, że dzisiaj trzeba „spojrzeć sobie w twarz i rozpoznać siebie jako bracia, aby iść razem, odkrywając i doświadczając z radością i pokojem wartość braterstwa”.

„Matka Miłosierdzia, jak każda dobra matka stara się zjednoczyć rodzinę i podpowiada: «szukaj swego brata». W ten sposób otwiera drzwi do nowego świtu, do nowej jutrzenki. Prowadzi nas do progu, jakby do drzwi bogacza z Ewangelii” - podkreślił.

W drodze z Ostrej Bramy na Plac Katedralny Franciszek spotkał się z osobami w stanie terminalnym, którymi opiekuje się Hospicjum im. bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie. Znajduje się ono w murach dawnego klasztoru wizytek, tam gdzie Eugeniusz Kazimirowski malował obraz Jezusa Miłosiernego, a w okresie komunistycznym było więzienie.

Do młodych - nie bójmy się udziału w rewolucji czułości!

Franciszek, kiedy przybył na plac Katedralny najpierw przejeżdżał w papamobile pomiędzy sektorami, gdzie był entuzjastycznie witany przez kilkadziesiąt tysięcy młodych - nie tylko z Litwy ale i z Łotwy, Estonii, Białorusi, Polski i Ukrainy. Byli także młodzi z wielu innych krajów, przebywający na Listwie w ramach programu Erasmus. Spotkanie wypełnione było pieśniami i programem tanecznym.

Młodym towarzyszył oryginalny obraz Jezusa Miłosiernego: „Jezu, ufam Tobie". Na co dzień znajduje się on w ołtarzu sanktuarium Miłosierdzia Bożego w dawnym kościółku Świętej Trójcy.

Czekający od rana młodzi z humorem i cierpliwością znosili organizacyjny chaos, gdyż większość z nich miała okazję zobaczyć papieża po raz pierwszy życiu. "Nie miałem nigdy okazji pojechać do Rzymu ani uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży. Dopiero kiedy przeprowadziłem się tutaj, mogę tego doświadczyć. Na placu stoję od rana, żeby nie przegapić wejścia do mojego sektoru" - powiedział KAI 23-letni Lodyenne z Rwandy, student pielęgniarstwa w Kownie.

Na początku Ojciec Święty z uwagą wysłuchał świadectw. Monika opowiedziała o swojej wierze przekazanej przez babcię i mamę, bolesnych doświadczeniach rodzinnych naznaczonych alkoholizmem, a później samobójstwem ojca i próbami szukania szczęścia w akceptacji rówieśników. Wreszcie o spotkaniu wspólnoty żywej wiary wokół duszpasterstwa franciszkanów.

Z kolei Jonas podzielił się doświadczeniem swego małżeństwa i nieuleczalnej choroby, która naznaczyła jego życie. Wskazał na znaczenie zaufania Bogu, które sprawia, że ten okres, pomimo konieczności dializ trzy razy w tygodniu, uważa za najpiękniejszy w swoim życiu.

„Nie pozwólcie, aby świat przekonał was, że lepiej iść samotnie – przekonywał Franciszek. - Nie ulegajcie pokusie koncentrowania się na sobie, stawaniu się samolubnymi lub powierzchownymi w obliczu cierpienia, trudności lub przelotnego sukcesu. (…) Dążcie do świętości, wychodząc od spotkania i komunii z innymi, zwracając uwagę na ich potrzeby” – apelował Franciszek.

A nawiązując do problemów jakie dziś przeżywają Litwini, powiedział: „Iluż młodych ludzi opuszcza swą ojczyznę z powodu braku szans! Iluż pada ofiarą depresji, alkoholu i narkotyków! Ileż osób starszych żyje w samotności, bez kogoś, z kim można by dzielić się teraźniejszością i obawą, żeby nie wróciła przeszłość. Możecie odpowiedzieć na te wyzwania swoją obecnością i spotkaniem między wami a innymi”.

Franciszek nie krył, że wiara w Jezusa często pociąga za sobą stawianie sobie pytań, porzucania utartych schematów, wymaga odwagi. Tym niemniej zachęcił do pójścia drogą wiary.

„Podążanie za Jezusem jest ekscytującą przygodą, która napełnia nasze życie znaczeniem, które sprawia, że czujemy się częścią wspólnoty, która dodaje nam otuchy i nam towarzyszy, która angażuje nas w posługę. Drodzy młodzi, warto iść za Chrystusem, nie bójmy się udziału w rewolucji, na którą On nas zaprasza: rewolucji czułości” - przekonywał papież.

Po spotkaniu z młodzieżą Franciszek udał się do katedry. Modlił się w ciszy w kaplicy św. Kazimierza Jagiellończyka, patrona Litwy. Następnie w jednej z kaplic złożył bukiet kwiatów przed figurą Matki Bożej z Syberii.

Franciszek w Kownie: zaświadczmy, że Jezus Chrystus jest naszą jedyną nadzieją!

Do otwartości na potrzeby najmniejszych i świadectwa, że „Jezus Chrystus jest naszą jedyną nadzieją” - cytując słowa motta swej pielgrzymki – zachęcił Ojciec Święty podczas Eucharystii sprawowanej na błoniach parku Santakos w Kownie. Franciszek wskazał na potrzebę bycia „Kościołem wychodzącym”, nie lękania się wyjścia i poświęcenia, wychodząc ku ubogim, bezrobotnym zmuszonym do emigranci oraz ku mniejszościom etnicznym mieszkającym na Litwie. Przy okazji wspomniał 75. rocznicę zagłady wileńskiego getta.

W centralnej papieskiej Eucharystii na Litwie uczestniczyło ponad 100 tys. wiernych. Koncelebrowało 30 biskupów z przewodniczącym litewskiego episkopatu abp. Gintarasem Grušasem oraz 800 księży z Litwy, Polski, Białorusi, Łotwy, Ukrainy, Rosji i Islandii. A z polski przybył metropolita białostocki abp Tadeusz Wojda i jego pomocniczy bp Henryk Ciereszko oraz biskup ełcki Jerzy Mazur. Obecna była prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė i najwyższe władze kraju. Wśród tłumów wiernych widać było dużo młodych i rodzin z małymi dziećmi.

Przy ołtarzu ustawiono łaskami słynący obraz Matki Bożej Trockiej, którego jubileusz 300-lecia jest obecnie obchodzony na Litwie. A także relikwiarz męczennika czasów komunizmu bł. abp. Teofila Matulionisa, beatyfikowanego przez rokiem w Wilnie. Papież posługiwał się krzyżem (pastorałem) Jana Pawła II, tym samym, który towarzyszył mu podczas słynnej pielgrzymki na Litwę sprzed 25 lat.

Franciszek nawiązując do historii Litwy, która przeżyła dwie okupacje: niemiecką i sowiecką, wskazał na doświadczenia minionych pokoleń: okupacji, deportacji, a także donosicielstwa i zdrady. Apelował o „uleczenie pamięci swej historii”, nie dyskutując, kto „był czystszy w przeszłości, kto ma większe prawo do posiadania przywilejów, niż inni”.

Franciszek wskazał na potrzebę bycia „Kościołem wychodzącym, nie lękania się wyjścia i poświęcenia, nawet wówczas, gdy zdaje się nam, że się rozproszymy, zagubimy się za najmniejszymi, zapomnianymi, żyjącymi na obrzeżach egzystencjalnych”.

„Czasami musimy zachowywać się jak ojciec syna marnotrawnego, który trwa w bramie, oczekując na jego powrót, aby mu otworzyć, skoro tylko przyjdzie, lub jak uczniowie, którzy muszą się nauczyć, że kiedy przyjmuje się kogoś maluczkiego, to przyjmuje się samego Jezusa” – zaznaczył Ojciec Święty.

Apelował o solidarność z potrzebującymi. „Kim będą najmniejsi, najbiedniejsi spośród nas, których winniśmy przyjąć w setną rocznicę naszej niepodległości? Kto nie ma nic do dania w zamian, żeby wynagrodzić nasze wysiłki i nasze wyrzeczenia? Może są to mniejszości etniczne naszego miasta lub bezrobotni, którzy są zmuszeni do emigracji. Może są to samotne osoby starsze lub ludzie młodzi, którzy nie znajdują sensu życia, ponieważ zatracili korzenie” – powiedział papież.

A nawiązując do trudnej historii Litwy, szczególnie w czasach sowieckiej okupacji, Franciszek zachęcił do przyjęcia Jezusa, „aby pojednał naszą pamięć i towarzyszył nam w teraźniejszości, która wciąż pasjonuje nas swoimi wyzwaniami, znakami, jakie nam pozostawia”. Na zakończenie zaznaczył, że „jako wspólnota czujemy się prawdziwie i wewnętrznie solidarni z ludzkością - tego miasta i całej Litwy – i z jej historią, pragniemy poświęcić swe życie służąc z radością, i w ten sposób uzmysłowić wszystkim, że Jezus Chrystus jest naszą jedyną nadzieją”.

Podczas rozważań przed modlitwą Anioł Pański Ojciec Święty nawiązał do ukazanego w pierwszym czytaniu dzisiejszej liturgii prześladowania sprawiedliwych. W tym kontekście przypomniał zagładę narodu żydowskiego i 75 rocznicę zniszczenia wileńskiego getta.

Nawiązując do dramatu holokaustu przypomniał, że niejednokrotnie zdarzyło się, że jakiś naród, uważał się za lepszy, posiadający większe prawa i przywileje. W opozycji do tego ukazał postawę Jezusa, który proponuje, by stać się ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich. Zachęcił po raz kolejny do podejmowania służby na rzecz wykluczonych, mniejszości, aby oddalić możliwość unicestwienia drugiego, tworzenia gett, odrzucania tych, którzy nas irytują i zakłócają wygodę.

Do duchownych: Nie bądźcie funkcjonariuszami Boga!

Nie bądźcie funkcjonariuszami Boga! Bądźcie blisko Tabernakulum, twarzą w twarz z Bogiem i ludźmi! - apelował podczas spotkania z kapłanami, zakonnikami, osobami konsekrowanymi, seminarzystami w katedrze pw. świętych Piotra i Pawła w Kownie.

W improwizowanym w dużej części przemówieniu Ojciec Święty wyznał, że patrząc na litewskich duchownych ma świadomość, że wielu ich przodków oddało życie za wiarę. "Nie wiemy nawet, gdzie niektórzy z nich są pochowani. Niektórzy z was byli uwięzieni" - powiedział.

A nawiązując do dzisiejszych wyzwań duszpasterskich podkreślił, że aby Jezus Chrystus był doprawdy naszą nadzieją, konieczne jest przede wszystkim żarliwe poszukiwanie głębi, prawdy i piękna Boga. „Być może «społeczeństwo dobrobytu» uczyniło nas zbyt nasyconymi, pełnymi dóbr i usług, a my jesteśmy «przygnieceni» wszystkim i pełni pustki. Może to sprawiło, że jesteśmy oszołomieni lub opieszali, lecz niespełnieni. My, mężczyźni i kobiety szczególnej konsekracji, nigdy nie możemy sobie pozwolić na utratę tego jęku/wzdychania, tego niepokoju serca, które tylko w Panu znajdzie spoczynek” – mówił do kapłanów i zakonników oraz sióstr.

Wskazał na konieczność pielęgnowania ducha modlitwy, od której nie może odrywać kapłana żadna pilna informacja, żadna natychmiastowa komunikacja wirtualna. Podkreślił potrzebę bycia blisko ludzi i ich problemów, aby rozeznać powody dla których niekiedy przestają oni „poszukiwać wody, która gasi pragnienie".

Franciszek podkreślił także znaczenie stałości w cierpieniu, stałości trwania w dobrym, co oznacza mocne zakorzenienie w Bogu, będąc wiernym Jego miłości. Przypomniał świadectwo najstarszych kapłanów, którzy wytrwali w obliczu prześladowań reżimu komunistycznego, wymieniając z nazwiska abp. Sigitasa Tamkevičiusa, wieloletniego więźnia łagrów. Zachęcił do dzielenia się doświadczeniami niełatwej przeszłości.

Następnie w spontanicznych, przerywanych oklaskami słowach, Ojciec Święty przestrzegł litewskich kapłanów przed mentalnością „funkcjonariuszy Boga”. Zaznaczył, że droga kapłaństwa czy życia konsekrowanego jest życiem umiłowania Pana i gorliwości apostolskiej wobec ludzi. Wskazał na potrzebę zażyłości z Bogiem w tabernakulum i bliskości z ludźmi. Zachęcił do podejmowania wysiłków, by przyciągnąć młodzież.

„Bliskość oznacza miłosierdzie - tłumaczył. - Na tej ziemi, gdzie Jezus objawił się jako Jezus Bliskość oznacza miłosierdzie. Na tej ziemi, gdzie Jezus objawił się jako Jezus Miłosierny, kapłan nie może nie być miłosierny. Dotyczy to zwłaszcza konfesjonału. Pomyślcie, jak Jezus przyjąłby tę osobę? [która przychodzi do konfesjonału]. Życie dostatecznie obiło tego biedaka. Pozwól jemu odczuć objęcie w ramionach przebaczającego Ojca. Jeśli na przykład nie możesz mu udzielić rozgrzeszenia, daj mu pocieszenie brata, ojca. Dodaj mu otuchy, by szedł naprzód. Przekonaj go, że Bóg przebacza wszystko. Ale trzeba to czynić z serdecznością ojca. Nigdy nie wolno nikogo wypędzać z konfesjonału! Trzeba go zapewnić, że Bóg go miłuje, zachęcić do modlitwy i powrotu, by porozmawiać o życiu, okazując w ten sposób bliskość. To oznacza bycie ojcem” – wyjaśniał litewskim biskupom i duchownym.

„Musimy ponownie zadać sobie pytanie: czego żąda od nas Pan? Jakie peryferie najbardziej potrzebują naszej obecności, aby przynieść im światło Ewangelii? W przeciwnym razie, kto uwierzy, że Jezus Chrystus jest naszą nadzieją? Tylko nasz przykład życia da świadectwo naszej nadziei pokładanej w Nim” – dodał.

Jego słowa zostały przyjęte długotrwałą owacją

Modlitwa za ofiary totalitaryzmu

Ostatnim punktem programu Franciszka na Litwie była jego modlitwa w Muzeum Okupacji i Walk o Wolność w Wilnie, gdzie śmierć poniosło wielu litewskich patriotów, w tym księży i biskupów. Przybyła prezydent kraju Dalia Grybauskaitė oraz wielu byłych więźniów. Ojcu Świętemu towarzyszyli bezpośrednio metropolici: wileński - abp Gintaras Grušas i emerytowany kowieński - abp Sigitas Tamkevičius, który był tutaj więziony.

Po przybyciu na teren Muzeum papież złożył wieniec z żółtych róż i przez dłuższą chwilę modlił się, po czym zszedł do piwnic, gdzie torturowano i rozstrzeliwano litewskich patriotów. Zapalił ofiarowaną przez siebie oliwną lampę w celi, gdzie przetrzymywany był abp. Teofilius Matulionis, męczennik czasów komunizmu, beatyfikowany przed rokiem. Tam przez długą chwile modlił się w całkowitym milczeniu. Na ścianie widniały portrety także innych biskupów litewskich, ofiar komunizmu, którzy przeszli przez więzienie KGB w Wilnie, m. in. biskupa telszańskiego Vincentasa Borisevičiusa i jego biskupa pomocniczego Pranciškusa Ramanauskasa oraz arcybiskupa wileńskiego Mečyslovasa Reinysa.

Na zakończenie wpisał się do księgi pamiątkowej, słowami: „W tym miejscu, upamiętniającym wielu ludzi, którzy cierpieli w wyniku przemocy i nienawiści i którzy poświęcili swe życie za sprawę wolności i sprawiedliwości, modliłem się, aby Wszechmogący Bóg zawsze udzielał tego daru pojednania i pokoju naród litewski”.

Z Muzeum papież udał pod stojący pod murem muzeum Pomnik Ofiar Totalitaryzmu, pod którym modlił się słowami: "Twój krzyk, Panie, stale rozbrzmiewa, a słychać go pośród tych murów, które pamiętają cierpienia zaznane przez wielu synów tego narodu. Litwini i osoby pochodzące z różnych narodów na własnym ciele znosili urojenia wszechmocy ludzi, którzy chcieli kontrolować wszystko".

Na zakończenie udzielił błogosławieństwa apostolskiego, w tym byłym więźniom i zesłańcom na Sybir, którzy zgromadzili się na leżącym naprzeciwko pomnika Placu Łukiskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Obchody Światowego Dnia Sybiraka

2018-09-24 13:00

Zofia Białas

Ewa Misiak

W intencji Sybiraków, 16 września, została odprawiona Msza św. w kościele Franciszkanów w Wieluniu. Po Mszy św. delegacje udały się pod symboliczną tablicę umieszczoną przy grocie obok klasztoru gdzie złożono kwiaty i zapalono znicze.

90 lat to dużo. To zobowiązanie do przypomnienia polskiej historii i losu tych, którzy za wolną Polskę oddali życie, mówili w okazjonalnych słowach Burmistrz Wielunia Paweł Okrasa i Sekretarz Powiatu Wieluńskiego Andrzej Chowis. Na koniec jeden z harcerzy z 5. Wieluńskiego Szczepu ZHP odczytał Apel Poległych.

Związek Sybiraków przypomniał młodym uczestnikom obchodów rocznicowych walkę Polaków o niepodległość i historię Polaków z terenów wschodnich, którzy w ilości ponad 1,3 mln zostali deportowani w głąb ZSRR tylko za to, że byli Polakami.

Zobacz zdjęcia: Dzień Sybiraka w Wieluniu

Obchody rocznicowe i Światowy Dzień Sybiraka uświetniła sztuka „Sarenka”, w reżyserii Doroty Eichstaedt, wykonana przez teatr Post Scriptum z II LO im. Janusza Korczaka.

Na zakończenie uroczystości, Szkolnej Izbie Pamięci Września 1939 w IILO, przekazano medal upamiętniający 90. Rocznicę powstania Związku Sybiraków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem